Kolejny rozdział!Zapraszam do czytania i komentowania.Pozdrawiam wszystkich cieplutko.Za jakiekolwiek błędy przepraszam.
-Cześć Josh,wejdź-przytulam chłopaka.
-Szybko przyjechałeś-dodaję po chwili.
-Starałem się być jak najszybciej, dlaczego nie odbierałaś moich telefonów?
-Nie
miałam czasu, wybacz, ale urodziła się moja bratanica i chciałam ją jak
najszybciej zobaczyć. W ogóle zapomniałam co to telefon.
- A ja bałem się,że coś ci się stało. Nawet przyjechałem do ciebie, ale recepcjonista powiedział,że gdzieś wyjechałaś.
-No musisz mi wybaczyć-uśmiecham się do niego.
-Jenn
-Tak?
-Potrzebuje twojej pomocy.
-A w czym ci mogę pomóc?
-Z Claudią.
-To już wszystko jasne. Mów co spaprałeś-mówię stanowczo.
-A może się przejdziemy?
-Z miłą chęcią.
Ubieram bluzę i wychodzę z Joshem na dwór.
-Zabrałem
ją na randkę, starałem się jej słuchać, ale ona cały czas mówiła o
sobie, o ciuchach i kosmetykach, lub była zapatrzona w swój telefon. Chciałem ją zabrać do parku to stwierdziła,
że to nudne i poszliśmy na zakupy. Chodziliśmy chyba z 3 godziny, a ona
nadal miała mało, potem chciałem coś zjeść, to poszliśmy do budki z
fast foodami, to ona zrobiła mi awanturę o to, że nigdy nie pozwoli mi
tego jeść i, że to niezdrowe. Dlatego zabrałem ją do jednej z droższych
restauracji, starałem się jej słuchać, ale w pewnym momencie przestałem ,a ona wyszła wkurzona i do tej pory nie chce odbierać moich telefonów. Powiedz mi Jenn co ja mogę zrobić.
-Emm zmienić dziewczynę?
Josh patrzy z niedowierzaniem na mnie.
-Tak na serio to może powiedz mi ,co ją interesuje.
-Ciuchy, zakupy, makijaż.
-Tylko tyle?
-Lubi to, co typowa dziewczyna.
-To będzie ciężko. Próbuj od czasu do czasu powiedzieć jej jakiś komplement.
-Dobrze,co dalej?
-Trzymaj ją cały czas za rękę.
-O tak?-chwyta mnie za dłoń.
-Wspaniale-odpowiadam, choć czuję się nieswojo w tej sytuacji.
Idziemy przez kawałek drogi, a ja staram się tłumaczyć mu, jak i o czym ma z nią rozmawiać.
-Spróbuj od czasu do czasu powiedzieć jej jakiś komplement.
-Okej, zapamiętam.
-Na przykład, że ładnie dziś wygląda, ma fajne ciuchy lub coś w tym stylu.
-Dobrze, co dalej?
-Może zabierz ją w jakieś romantyczne miejscy, gdzie będziecie tylko we dwoje. Spróbuj jej pokazać,że są znacznie lepsze miejsca od sklepów z ciuchami.
-Próbowałem, ale ona tylko chce chodzić po sklepach i nawet nie chce mnie słuchać, gdy mam jej coś innego do zaoferowania.
-To ja ci szczerze współczuję.
-Ostatnio chciałem ją zabrać do parku,to stwierdziła, że to nudne i przez kolejne kilka godzin chodziłem z nią po sklepach.
-O matko, to może ja ci wynagrodzę i przejdziemy się razem w fajne miejsce.
-Świetnie jestem za.
Idziemy
w stronę pobliskiego parku, kiedy byłam mała, mama często zabierała
mnie tutaj oraz moich braci. Mam z tym miejscem wiele wspaniałych
wspomnień, ale także takie o, których najchętniej chciałabym zapomnieć,
na przykład takie jak, to kiedy jeździłam z moim sąsiadem, towarzyszem
zabaw na rolkach, przeleciałam przez kosz na śmieci i wpadłam to
brudnego, śmierdzącego jeziorka.Na dodatek, kiedy próbował mnie z niego
wyciągnąć, wpadł do niego i nie odzywał się do mnie przez ponad dwa
miesiące.
-Ładnie tutaj.
-Jak zawsze.
Siadamy na dużej huśtawce pod drzewem i huśtamy się,najwyżej jak potrafimy, przy czym udzielam ratujących skórę porad Joshowi.Na serio nie rozumiem co on widzi,w
tej pustej dziewczynie, przecież ona w ogóle do niego nie pasuje i to
pod każdym względem.On jest zabawny, mądry i jest wspaniałym
przyjacielem a ona głupią, pustą lalunią.
Miłość jest dziwna, o
ile można ją tak w ogóle nazwać w tym przypadku, że scala ze sobą dwie
całkiem inne osoby.Może to prawda, że przeciwności się do siebie
przyciągają.
Dopiero po chwili orientuję się, że do tej pory trzymamy się z Joshem za ręce.
-Może coś zjemy?-mówię puszczając jego dłoń.
-Kupimy jednego hamburgera w tamtej budce,to będzie takie rooomantyczne- szczerzy się Josh.
-Ty na serio myślisz, że dla Claudii twarz umazana ketchupem będzie romantyczna?
-Nie, ale dla ciebie będzie, prawda?
-Oczywiście.
Podchodzimy
do budki i kupujemy dużego hamburgera oraz cole.Josh jako gentleman
daje mi go pierwszej i grzecznie czeka na swoją kolej.Biorę dużego gryza
i podaję go chłopakowi, przy czym on wybucha śmiechem.
-Z czego się tak śmiejesz?-udaję poirytowaną.
-Z twojej umazanej od ketchupu buźki.
Piorunuję go wzrokiem, a on bierze chusteczkę ,wyciera mi kąciki ust i bierze gryza hamburgera.
-Jakie to romantyczne.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.
Kończymy jeść hamburgera, po czym idziemy na dalszy spacer.
Josh zaczyna mnie łaskotać w miejscu między żebrami co doprowadza mnie do takiego śmiechu,że z moich oczu zaczynają płynąć łzy ,a
moja twarz robi się cała czerwona.Chcę wykręcić mu rękę, ale on mi to
uniemożliwia, chwyta mnie w pasie, podnosi do góry i już po chwili
kręcimy się, śmiejąc się głośno.
Już widzę jutrzejsze okładki gazet.
-Tylko bez takich-próbuję być poważna, ale mi to nie wychodzi.
-Teraz jesteś się zupełnie jak Claudia.
-A zachowuję się jak ona?
-Nie.
-To dlaczego traktujesz mnie jak ją ?
- W jakim sensie?
-Jak Claudię, twoją dziewczynę.
-Nigdy się z nią tak nie wygłupiałem.
-Bo ty to ty a ona jest...
-Całkiem inna sprawa, co?
-Tak,
chciałbym, żeby choć w połowie była taka jak ty.Żebym mógł z nią
normalnie porozmawiać jak z tobą, powygłupiać się lub po prostu iść
gdzieś, a nie siedzieć cały czas w tych sklepach.
-To może jej to powiedz.Skoro ciebie kocha, to powinna cię zrozumieć.
-Masz rację Jenn, powinienem to zrobić od razu.
Postanawiamy wrócić do domu, ponieważ zaczyna się powoli ściemniać.
20 minut później.
Gdy wchodzimy do domu, Josha witają moja mama i tata.
-Dzień dobry państwu.
-Dzień dobry Josh, miło nam ciebie widzieć.
-Dawno ciebie u nas nie było, co tam u ciebie słychać?
-Po staremu a u pana?
-Również oprócz faktu, że zostałem dziadkiem.
-Gratuluję panu.
-Hej Josh-woła z góry Ben.
-Cześć stary, gratuluję.
Ben schodzi z góry do nas i wita się z Joshem i pokazuje mu małą Loren.
-Śliczna jest, mogę ją potrzymać?
-Oczywiście-podaje mu Loren.
-Jesteś taka słodka, pewnie ciocia jest dumna, że ma taką piękną bratanicę.
-Jakżeby inaczej-uśmiecham się do chłopaka.
-Lepiej uważaj, bo ciocia cię jeszcze zje.
Siadamy
razem z rodzicami oraz Benem przy stole.Rozmawiamy prawdopodobnie na
każde tematy od jedzenia aż po naszą pracę, przy czym żartujemy i
doskonale się bawimy. Razem z Joshem opowiadamy o naszych żartach na
planie filmowym, Ben o swojej pracy a mama z tatą ze szczegółami
opowiadają nam o swojej wymarzonej wycieczce do Brazylii i o swojej
wpadce na lotnisku.
-Ładnie tutaj.
-Dzięki.
-To, co robimy?
-Może obejrzymy jakiś film?
-Pewnie a co proponujesz?
-Może jakąś komedię?
-Okej, chcesz coś do picia?
-Jeśli oglądamy film to wiesz co chcę-robi głupią minę.
-Już przynoszę.
Wychodzę z pokoju, po czym idę na dół do kuchni ,gdzie otwieram lodówkę.
-Co szukasz kochanie?-pyta mama z salonu.
-Mamy piwo?Bo nigdzie go nie widzę.
-Kochanie, twój ojciec wypił ostatnie przed chwilą.
-Kurde.
Idę z powrotem na górę, wchodzę do pokoju gościnnego i informuję o tym Josha.
-Josh ja za chwilę wrócę,idę do sklepu.
-Idę z tobą.
-To chodź.
Schodzimy na dół, ubieramy się, po czym wychodzimy na dwór.
-Pójdziemy pieszo, bo to kawałek stąd.
-Z przyjemnością.
Kupujemy
kilka piw oraz chipsy i wychodzimy ze sklepu.Josh dostrzega kilka
automatów, do których wrzuca się pieniądze, po czym przekręca się gałkę a
ze środka wyskakuje plastikowe jajko w, którym jest jakaś zabawka lub coś innego.
Wrzucamy kilka monet do automatów i przekręcamy gałki z,
których wyskakują jajka, które od razu wkładamy do kieszeni.Później
podchodzimy do największego automatu z chwytakiem do zabawek.Z miny
Josha wnioskuję, że dopóki czegoś nie wyciągnie, to stąd nie pójdziemy.
Wrzucamy monetę i zaczynamy zabawę.
Dzięki
swojemu fuksowi Josh wyciąga z chwytaka 2 białe pluszowe misie, które
mi wręcza, a następnie idziemy prosto z nimi do mojego domu.
Kładziemy
się oboje na łóżku i włączamy straszny film.Przez cały film wygłupiamy się i
śmiejemy się z wszystkich idiotycznych sytuacji w filmie, przy okazji
próbujemy nie wypluć piwa ze śmiechu.
Po filmie Joshowi znowu
zebrało się na wygłupianie się i zaczyna mnie bić poduszkami, a ja za
wszelką cenę próbuję się przed nim bronić.Gonimy się po całym pokoju i
wrzeszczymy na całe gardło.Jestem ciekawa ,co
powiedzą moi rodzice, kiedy usłyszą to, co tu my wyprawiamy.Po
kilkudziesięciu minutach przestajemy i z powrotem kładziemy się do
łóżka, oglądamy teledyski na YouTube i pijemy kolejne piwa.
-Jak się trzymasz po Kevinie?
-Dzięki tobie zapomniałam o tym buraku.
-Nie masz mi za co dziękować Jenn.
-Nie mów tak, bo mam-kładę głowę na klatce piersiowej bruneta i oglądam kolejne teledyski.
Blog poświęcony Jennifer oraz Joshowi i ich prywatnemu życiu.Wszystkie historie są wymyślone.
Obserwatorzy
Archiwum bloga
poniedziałek, 25 stycznia 2016
Liebster Blog Award!
Po raz kolejny dziękuję wam za nominację <3 jesteście kochane.
Pytania!!
Igrzyskomaniaczka
1.Najmniej podobał mi się Kosogłos.
2.Planuję tatuaż.
3.Lato.
4.Nie.
5.Od muzyki.
6.Jazda konna <3.
7.Gotować,jeździć konno,pływać,mixować piosenki,rysować(czasami zdarzy mi się narysować coś z igrzysk), słuchać muzyki.
8.2 technikum xD
9.Gdyby chodziło o najbliższą mi osobę to tak.
10.Boże Narodzenie.
11.Tak.
Płonący Kosogłos
Pytania!!
Igrzyskomaniaczka
- Która część Igrzysk Śmierci najmniej Ci się podobała?
- Czy planujesz piercing ciała lub jakieś tatuaże?
- Jaka jest Twoja ulubiona pora roku?
- Czy lubisz pisać wypracowania jako praca domowa na narzucony przez nauczyciela temat?
- Od czego jesteś uzależniona? (nie chodzi o jakieś używki itd xD)
- Jaki jest Twój ulubiony sport?
- Co lubisz robić poza pisaniem?
- Do której klasy chodzisz? xD
- Czy zachowałabyś się na dożynkach jak Katniss i zgłosiłabyś się na Głodowe Igrzyska za bliską osobę?
- Jakie jest Twoje ulubione święto? (np. urodziny)
- Czy malujesz się na co dzień?
1.Najmniej podobał mi się Kosogłos.
2.Planuję tatuaż.
3.Lato.
4.Nie.
5.Od muzyki.
6.Jazda konna <3.
7.Gotować,jeździć konno,pływać,mixować piosenki,rysować(czasami zdarzy mi się narysować coś z igrzysk), słuchać muzyki.
8.2 technikum xD
9.Gdyby chodziło o najbliższą mi osobę to tak.
10.Boże Narodzenie.
11.Tak.
Płonący Kosogłos
1. Czemu prowadzisz bloga?
2. Twoja ulubiona postać z ulubionego filmu?
3. Co Cię motywuje do dalszego pisania?
4. Który strój na paradzie trybutów Ci się najbardziej spodobał?
5. Twój ulubiony dystrykt?
6. Co sądzisz na temat przemocy?
7. Jakie masz postanowienia na ten rok?
8. Jakie masz marzenia?
9. Ulubione 3 piosenki?
10. Ulubiony cytat?
11. Pamiętasz jakiś sen z dzieciństwa? (Jeśli tak to opowiedz krótko)
1.Chciałam zająć się tym czym lubię czyli pisaniem i wymyślaniem własnych historii.
2. Postać Trish z filmu Romeo musi umrzeć.
3.Motywują mnie komentarze innych osób,kiedy chwalą mnie za ciekawie wymyśloną historię.
4.Oczywiście,że stroje Katniss i Peety.
5. 4.
6.Jeśli chodzi ci o pobicie kogoś,morderstwo,nękanie itp.to uważam,że to jest okrucieństwo i nie powinno tak być na świecie,bo dobrzy ludzie na to nie zasługują.A jeśli chodzi ci o przemoc na wojnie,to sama wiesz jak jest w dzisiejszych czasach.Ty próbujesz rozwiązać konflikt pokojowo a druga strona zupełni odwrotnie,więc bez niej się nie obejdzie.
7.Zdać na prawo jazdy, w końcu zacząć się uczyć i pisać bloga aż do końca.
8.Znaleźć dobrą pracę i mieć własnego konia.
9.Podam 4 xD
Kwabs-Walk
Taylor Swift-Safe and Sound
Aaliyah-Try Again
Sigala-Sweet Lovin
10.Pamiętaj, że kochamy się do szaleństwa, więc możesz mnie całować, kiedy tylko zechcesz. ~Peeta.
11.A więc tak kiedy byłam mała śniło mi się,że byłam na sawannie razem z moim tatą i koleżanką.
Pamiętam,że niebo wyglądało tak jak na początku bajki Król Lew xD.Wokół nas biegały zebry,słonie,żyrafy,antylopy,lwy,gepardy,nosorożce itd.
Chodziliśmy po skałach,rzekach z krokodylami,płynęliśmy łódką,potem wyszliśmy na brzeg a ludzie zaczęli uciekać,ponieważ na sawannę wkroczyły dinozaury,nagle sceneria się zmieniła byliśmy w jurajskim parku,padał deszcz a ludzie panikowali i uciekali w popłochu a ja z koleżanką i tatą wzięliśmy jakieś giwery i zaczęliśmy strzelać do welociraptorów przed,którymi ludzie uciekali,ale kiedy dostrzegł nas tyranozaur to już nie było tak super xD.Zaczęliśmy uciekać a on ryczał i nas gonił,jedząc przy okazji innych ludzi xD.
Nominuję
Sia THG
sobota, 23 stycznia 2016
Rozdział 6 część 1/2
Witam wszystkich gorąco. Dziś kolejny rozdział. Pozdrawiam i życzę miłego czytania, za wszelkie błędy przepraszam.
Budzę się następnego dnia. Sama nie wiem, kiedy zasnęłam, wiem tylko tyle, że wczoraj był wspaniały dzień dzięki Joshowi. Wstaję z łóżka i doprowadzam się do porządku. Schodzę na dół i robię to co zwykle, sięgam do lodówki i wyciągam szynkę, ser i pomidory.Otwieram chlebak, wyciągam kilka kromek i kładę na nie kilka plasterków szynki, sera i pomidora. Siadam na kanapie, po czym otwieram laptopa, jem kanapki i sprawdzam nowe wiadomości.
Dostałam przypomnienie od mojej menadżerki, że, za 3 tygodnie startujemy z kręceniem ostatniej części ,,Kosogłosa'' i muszę stawić się około 10 rano na planie zdjęciowym.
Czyli tylko 3 tygodnie wolnego-mówię pod nosem.
Naprawdę jest mi smutno z tego powodu,że za kilka miesięcy będzie po wszystkim. Te 4 lata minęły kategorycznie za szybko. Pamiętam swój pierwszy dzień, gdy poznałam Liama, Josha oraz resztę ekipy, wydaje mi się,że to było zaledwie wczoraj,
a naprawdę minęły już prawie 4 lata. Nie chciałabym nigdy tego kończyć,za bardzo wciągnęłam się w nasze igrzyska,które razem stworzyliśmy a najbardziej rozłąki z moimi przyjaciółmi.
Dokańczam jedzenie kanapek, później postanawiam wziąć długą relaksacyjną kąpiel w wannie.Włączam ciepłą wodę, nalewam do wanny trochę płynu lawendowego,zasłaniam rolety oraz zapalam kilka świeczek dla nastroju. Biorę telefon do ręki i włączam swoje ulubione piosenki, po czym wchodzę do wanny wypełnionej ciepłą,pachnącą lawendą wodą.
Czuję się tak bosko, jak nigdy, już od dawna nie miałam czasu, aby się tak zrelaksować. Pogłaśniam muzykę, zamykam oczy i relaksuję się na całego.
Nie mija 10 minut i słyszę dzwonek telefonu leżącego na półce.Z niechęcią otwieram oczy i biorę go do ręki i spoglądam na ekran, dzwoni mój brat Ben.
-Słucham?
-Jennifer?
-Tak to ja.Co tam słychać Ben?
-Jen,Cristina właśnie zaczęła rodzić.
-Już tak szybko? Przecież termin ma za miesiąc.
-Tak wiem Jen, ale ona już rodzi i jedziemy do szpitala, chciałem ci powiedzieć, bo chciałaś być przy porodzie.
-Będę u was niedługo.
-To do zobaczenia siostrzyczko.
-Cześć.
Pędem biegnę po schodach na górę, wyciągam czarną walizkę i kładę ją na łóżku. Otwieram szafę i wyciągam najpotrzebniejsze rzeczy. Pakuję do walizki koszulki, spodnie i kilka bluz oraz bieliznę.Szybko zamykam walizkę i schodzę na dół.Na dole dzwonię na lotnisko i zamawiam prywatny samolot.
Po kilku godzinach jestem już przed moim domem,prawie,że wyskakuję z taksówki i biegnę w stronę mojego starego domu.Naciskam na klamkę i szybko wchodzę do środka.
Ściągam kurtkę,kładę ją na starej drewnianej komodzie,następnie wchodzę do przedpokoju.
-Mamo? Tato?-pytam dość głośno.
-Ooo skarbie już jesteś-odpowiada mama z kuchni.
-Przyleciałam,najszybciej jak się dało.
Rodzice podchodzą do mnie i przytulają mnie mocno do siebie.
-Co z Cristiną?
-Są już razem z Benem w szpitalu.
-To chodźmy już-pośpieszam ich.
-A może chcesz coś zjeść kochanie?
-Nie jestem głodna, zjadłam w samolocie.
-Jak minął ci lot?
-Całkiem dobrze, tylko wolałabym, żeby leciał szybciej.
-Ale na pewno nie jesteś głodna?-pyta ponownie mama.
-Nie mamo,nie jestem głodna. Lepiej jedźmy już do szpitala.
Moja kochana mama jak zawsze myśli tylko o jedzeniu.
Wychodzimy na dwór, wchodzimy do nowego samochodu taty i jedziemy do szpitala.Po drodze opowiadam mamie i tacie o wydarzeniach z Kevinem i o tym jak jego walizka w tak szybkim tempie wylądowała na parkingu przed moim apartamentem.Gratulują mi tego,że w końcu pozbyłam się go ze swojego życia oraz kolejnej świetnej roli.Ja natomiast wypytuję ich o ich wycieczkę do Brazylii z okazji rocznicy ich ślubu o,której tak bardzo marzyli.
Naprawdę cieszę się z tego powodu,że dzięki mojej pracy mogłam sprawić im tak dużą radość, a także spełnić ich największe marzenie.
Po kilkudziesięciu minutach jesteśmy już w szpitalu. Przechodzę przez długi korytarz, podchodzę do jednej z pielęgniarek i pytam o Cristinę.
-Szukamy Cristiny Lawrence.
-Tamta sala po prawej-wskazuje ręką położna.
-Dziękuję.
-Przepraszam, czy pani to Jennifer Lawrence? Mogę prosić panią o autograf? Jestem pani wielką fanką.
-Oczywiście, ma pani długopis?
-Tak, proszę.
Podpisuję kartkę kobiety i idę z rodzicami do sali w ,której znajduję się Cristina oraz Ben.
Kobieta leży na łóżku a Ben oraz pielęgniarki patrzą z zachwytem na dziewczynkę zawiniętą w różowy rożek.
-Cześć-mówię cichym głosem.
-Cześć Jennifer.
Podchodzę do brata i przyglądam się małej, uroczej dziewczynce.Jest taka słodka,że mogłabym ją zjeść.
-Jest cudowna.
-Jest taka podobna do ciebie Ben-mówi mama.
-Mogę ją potrzymać?-pytam.
-Oczywiście-mówi dając mi na ręce dziewczynkę.
-Jesteś taka słodka-uśmiecham się do dziewczynki.
-Kochanie jak się czujesz?
-Nie pytaj,teraz daj mi odpocząć-mówi zmęczona.
-Macie już dla niej imię?
-Tak, Loren.
-Śliczne imię, ale nie tak jak ty kochanie.Ciocia się w tobie zakochała.
-Tylko mi jej nie zjedz Jenn- mówi żartobliwie Ben.
-Tego nie obiecuję.
Kilka dni później.
Wstaję wczesnym rankiem,idę do łazienki wziąć długi, relaksujący prysznic, po czym idę na dół. Kątem oka zauważam swoją czarną torebkę, którą zostawiłam w pośpiechu parę dni temu.
Biorę ją do ręki i wyciągam z niej telefon. Przeglądam go i widzę około 20 nieodebranych połączeń od Josha oraz kilka od mojej przyjaciółki Gabrieli.
Przez poród Cristiny całkiem zapomniałam o tym, że istnieje coś takiego jak telefon.
Postanawiam oddzwonić do Josha, na pewno się o mnie martwił, przecież przez te kilka dni nie dawałam znaku życia ani nie powiedziałam nikomu, gdzie jadę.
-Jenn ty żyjesz?Dzwoniłem tyle razy do ciebie,gdzie ty jesteś?
-Pojechałam do rodziny, a co stęskniłeś się za mną?
-Martwiłem się, a dzwoniłem do ciebie, ponieważ potrzebuję twojej pomocy.
-Tak więc słucham cię uważnie.
-Wolałbym nie gadać o tym przez telefon.
-To może przyjedziesz do domu moich rodziców, pamiętasz chyba ,gdzie on jest prawda? Pogadamy o tym wszystkim na spokojnie.
-Jenn, ale to nie będzie problem?
-Oczywiście, że nie.
-Nie śmiej się już z tego, wiem, że nie jestem za wysoki.
-Wiesz, że ja zawsze się lubię z tobą droczyć Josh.
-To kiedy mogę przyjechać?
-Kiedy tylko chcesz.
-To do zobaczenia za kilka godzin.
Rozłączam się i kładę telefon na stole.
-Tak więc mam się spodziewać Josha za kilka godzin-mówię sama do siebie.
-Coś się stało?-pyta mama.
-Nie nic, ale Josh przyjedzie za kilka godzin.
-Cudownie, długo go nie widziałam to wspaniały chłopak.
-To nie będzie żaden problem?
-Oczywiście, że nie.
-To w takim razie idę przygotować mu pokój.
-Myślałam, że wy razem z Jos...-przerywa w połowie zdania.
-Tak?
-Nie nic kochanie, idź.
-Co mówiłaś?
-Już nic, idź na górę.
Nie rozumiem, o co teraz chodziło mojej mamie i do czego ona zmierzała, lecz teraz nie zawracam sobie tym głowy i idę na górę.
Wchodzę do pokoju gościnnego, wyciągam z szafy czyste poszewki i przebieram łóżko. Zanoszę brudną pościel do pralni,po czym idę na dół oglądać telewizję. Kładę się na kanapie, przykrywam się cienkim kocem i włączam telewizor. Pstrykam po kanałach, lecz nie znajduję nic ciekawego ,więc postanawiam obejrzeć wiadomości.
Los chciał, żeby akurat puścili mnie w wiadomościach o gwiazdach. Do tej pory mówią o tym, jak pozbyłam się Kevina z mojego domu, ale o tym, że miał tyle dziewczyn na boku to już nie potrafią powiedzieć.
Wkurzam się i wyłączam telewizor.
Wstaję z kanapy i podchodzę do półki z książkami, przebieram w niej kilka minut ,aż znajduję stare gazety sprzed kilkunastu lat. Nie mam ochoty teraz czytać książek, dlatego biorę gazety do przeglądnięcia. Nie spodziewałam się, że znajdę takie antyki na zwykłej półce z książkami.
2 godziny później.
Słyszę dzwonek do drzwi. Wstaję, podchodzę do drzwi i przekręcam zamek.
-Cześć Jenn.
Na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech.
Kolejny rozdział niedługo.
Budzę się następnego dnia. Sama nie wiem, kiedy zasnęłam, wiem tylko tyle, że wczoraj był wspaniały dzień dzięki Joshowi. Wstaję z łóżka i doprowadzam się do porządku. Schodzę na dół i robię to co zwykle, sięgam do lodówki i wyciągam szynkę, ser i pomidory.Otwieram chlebak, wyciągam kilka kromek i kładę na nie kilka plasterków szynki, sera i pomidora. Siadam na kanapie, po czym otwieram laptopa, jem kanapki i sprawdzam nowe wiadomości.
Dostałam przypomnienie od mojej menadżerki, że, za 3 tygodnie startujemy z kręceniem ostatniej części ,,Kosogłosa'' i muszę stawić się około 10 rano na planie zdjęciowym.
Czyli tylko 3 tygodnie wolnego-mówię pod nosem.
Naprawdę jest mi smutno z tego powodu,że za kilka miesięcy będzie po wszystkim. Te 4 lata minęły kategorycznie za szybko. Pamiętam swój pierwszy dzień, gdy poznałam Liama, Josha oraz resztę ekipy, wydaje mi się,że to było zaledwie wczoraj,
a naprawdę minęły już prawie 4 lata. Nie chciałabym nigdy tego kończyć,za bardzo wciągnęłam się w nasze igrzyska,które razem stworzyliśmy a najbardziej rozłąki z moimi przyjaciółmi.
Dokańczam jedzenie kanapek, później postanawiam wziąć długą relaksacyjną kąpiel w wannie.Włączam ciepłą wodę, nalewam do wanny trochę płynu lawendowego,zasłaniam rolety oraz zapalam kilka świeczek dla nastroju. Biorę telefon do ręki i włączam swoje ulubione piosenki, po czym wchodzę do wanny wypełnionej ciepłą,pachnącą lawendą wodą.
Czuję się tak bosko, jak nigdy, już od dawna nie miałam czasu, aby się tak zrelaksować. Pogłaśniam muzykę, zamykam oczy i relaksuję się na całego.
Nie mija 10 minut i słyszę dzwonek telefonu leżącego na półce.Z niechęcią otwieram oczy i biorę go do ręki i spoglądam na ekran, dzwoni mój brat Ben.
-Słucham?
-Jennifer?
-Tak to ja.Co tam słychać Ben?
-Jen,Cristina właśnie zaczęła rodzić.
-Już tak szybko? Przecież termin ma za miesiąc.
-Tak wiem Jen, ale ona już rodzi i jedziemy do szpitala, chciałem ci powiedzieć, bo chciałaś być przy porodzie.
-Będę u was niedługo.
-To do zobaczenia siostrzyczko.
-Cześć.
Pędem biegnę po schodach na górę, wyciągam czarną walizkę i kładę ją na łóżku. Otwieram szafę i wyciągam najpotrzebniejsze rzeczy. Pakuję do walizki koszulki, spodnie i kilka bluz oraz bieliznę.Szybko zamykam walizkę i schodzę na dół.Na dole dzwonię na lotnisko i zamawiam prywatny samolot.
Po kilku godzinach jestem już przed moim domem,prawie,że wyskakuję z taksówki i biegnę w stronę mojego starego domu.Naciskam na klamkę i szybko wchodzę do środka.
Ściągam kurtkę,kładę ją na starej drewnianej komodzie,następnie wchodzę do przedpokoju.
-Mamo? Tato?-pytam dość głośno.
-Ooo skarbie już jesteś-odpowiada mama z kuchni.
-Przyleciałam,najszybciej jak się dało.
Rodzice podchodzą do mnie i przytulają mnie mocno do siebie.
-Co z Cristiną?
-Są już razem z Benem w szpitalu.
-To chodźmy już-pośpieszam ich.
-A może chcesz coś zjeść kochanie?
-Nie jestem głodna, zjadłam w samolocie.
-Jak minął ci lot?
-Całkiem dobrze, tylko wolałabym, żeby leciał szybciej.
-Ale na pewno nie jesteś głodna?-pyta ponownie mama.
-Nie mamo,nie jestem głodna. Lepiej jedźmy już do szpitala.
Moja kochana mama jak zawsze myśli tylko o jedzeniu.
Wychodzimy na dwór, wchodzimy do nowego samochodu taty i jedziemy do szpitala.Po drodze opowiadam mamie i tacie o wydarzeniach z Kevinem i o tym jak jego walizka w tak szybkim tempie wylądowała na parkingu przed moim apartamentem.Gratulują mi tego,że w końcu pozbyłam się go ze swojego życia oraz kolejnej świetnej roli.Ja natomiast wypytuję ich o ich wycieczkę do Brazylii z okazji rocznicy ich ślubu o,której tak bardzo marzyli.
Naprawdę cieszę się z tego powodu,że dzięki mojej pracy mogłam sprawić im tak dużą radość, a także spełnić ich największe marzenie.
Po kilkudziesięciu minutach jesteśmy już w szpitalu. Przechodzę przez długi korytarz, podchodzę do jednej z pielęgniarek i pytam o Cristinę.
-Szukamy Cristiny Lawrence.
-Tamta sala po prawej-wskazuje ręką położna.
-Dziękuję.
-Przepraszam, czy pani to Jennifer Lawrence? Mogę prosić panią o autograf? Jestem pani wielką fanką.
-Oczywiście, ma pani długopis?
-Tak, proszę.
Podpisuję kartkę kobiety i idę z rodzicami do sali w ,której znajduję się Cristina oraz Ben.
Kobieta leży na łóżku a Ben oraz pielęgniarki patrzą z zachwytem na dziewczynkę zawiniętą w różowy rożek.
-Cześć-mówię cichym głosem.
-Cześć Jennifer.
Podchodzę do brata i przyglądam się małej, uroczej dziewczynce.Jest taka słodka,że mogłabym ją zjeść.
-Jest cudowna.
-Jest taka podobna do ciebie Ben-mówi mama.
-Mogę ją potrzymać?-pytam.
-Oczywiście-mówi dając mi na ręce dziewczynkę.
-Jesteś taka słodka-uśmiecham się do dziewczynki.
-Kochanie jak się czujesz?
-Nie pytaj,teraz daj mi odpocząć-mówi zmęczona.
-Macie już dla niej imię?
-Tak, Loren.
-Śliczne imię, ale nie tak jak ty kochanie.Ciocia się w tobie zakochała.
-Tylko mi jej nie zjedz Jenn- mówi żartobliwie Ben.
-Tego nie obiecuję.
Kilka dni później.
Wstaję wczesnym rankiem,idę do łazienki wziąć długi, relaksujący prysznic, po czym idę na dół. Kątem oka zauważam swoją czarną torebkę, którą zostawiłam w pośpiechu parę dni temu.
Biorę ją do ręki i wyciągam z niej telefon. Przeglądam go i widzę około 20 nieodebranych połączeń od Josha oraz kilka od mojej przyjaciółki Gabrieli.
Przez poród Cristiny całkiem zapomniałam o tym, że istnieje coś takiego jak telefon.
Postanawiam oddzwonić do Josha, na pewno się o mnie martwił, przecież przez te kilka dni nie dawałam znaku życia ani nie powiedziałam nikomu, gdzie jadę.
-Jenn ty żyjesz?Dzwoniłem tyle razy do ciebie,gdzie ty jesteś?
-Pojechałam do rodziny, a co stęskniłeś się za mną?
-Martwiłem się, a dzwoniłem do ciebie, ponieważ potrzebuję twojej pomocy.
-Tak więc słucham cię uważnie.
-Wolałbym nie gadać o tym przez telefon.
-To może przyjedziesz do domu moich rodziców, pamiętasz chyba ,gdzie on jest prawda? Pogadamy o tym wszystkim na spokojnie.
-Jenn, ale to nie będzie problem?
-Oczywiście, że nie.
-Nie śmiej się już z tego, wiem, że nie jestem za wysoki.
-Wiesz, że ja zawsze się lubię z tobą droczyć Josh.
-To kiedy mogę przyjechać?
-Kiedy tylko chcesz.
-To do zobaczenia za kilka godzin.
Rozłączam się i kładę telefon na stole.
-Tak więc mam się spodziewać Josha za kilka godzin-mówię sama do siebie.
-Coś się stało?-pyta mama.
-Nie nic, ale Josh przyjedzie za kilka godzin.
-Cudownie, długo go nie widziałam to wspaniały chłopak.
-To nie będzie żaden problem?
-Oczywiście, że nie.
-To w takim razie idę przygotować mu pokój.
-Myślałam, że wy razem z Jos...-przerywa w połowie zdania.
-Tak?
-Nie nic kochanie, idź.
-Co mówiłaś?
-Już nic, idź na górę.
Nie rozumiem, o co teraz chodziło mojej mamie i do czego ona zmierzała, lecz teraz nie zawracam sobie tym głowy i idę na górę.
Wchodzę do pokoju gościnnego, wyciągam z szafy czyste poszewki i przebieram łóżko. Zanoszę brudną pościel do pralni,po czym idę na dół oglądać telewizję. Kładę się na kanapie, przykrywam się cienkim kocem i włączam telewizor. Pstrykam po kanałach, lecz nie znajduję nic ciekawego ,więc postanawiam obejrzeć wiadomości.
Los chciał, żeby akurat puścili mnie w wiadomościach o gwiazdach. Do tej pory mówią o tym, jak pozbyłam się Kevina z mojego domu, ale o tym, że miał tyle dziewczyn na boku to już nie potrafią powiedzieć.
Wkurzam się i wyłączam telewizor.
Wstaję z kanapy i podchodzę do półki z książkami, przebieram w niej kilka minut ,aż znajduję stare gazety sprzed kilkunastu lat. Nie mam ochoty teraz czytać książek, dlatego biorę gazety do przeglądnięcia. Nie spodziewałam się, że znajdę takie antyki na zwykłej półce z książkami.
2 godziny później.
Słyszę dzwonek do drzwi. Wstaję, podchodzę do drzwi i przekręcam zamek.
-Cześć Jenn.
Na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech.
Kolejny rozdział niedługo.
piątek, 1 stycznia 2016
Rozdział 5.
Witam wszystkich!Tak więc kolejny rozdział, zapraszam wszystkich do czytania i komentowania.
Idę za Joshem po schodach, po czym idziemy na recepcję. Pytamy recepcjonistę czy paparazzi są pod budynkiem. Na nieszczęście moje i Josha przeczucia się sprawdziły, cały budynek był okrążony przez natrętnych paparazzi.
Recepcjonistka proponuje nam wyjechanie samochodem z podziemnego parkingu, którego wyjazd znajduje się kilka metrów od tego budynku. Ja całkowicie zapomniałam o tej możliwości, jestem tak zdenerwowana tym wszystkim, że nie potrafię myśleć logicznie. Idę razem z Joshem na parking, po czym wsiadamy do samochodu i udajemy się do miejsca,gdzie znajduje się Kevin, czyli do jego matki.
Dzwonię nerwowo na dzwonek i wyczekuję aż ten zboczeniec, łaskawie otworzy drzwi. Odwracam się do stojącego za mną Josha, kiwa głową a jego wyraz twarzy mówi mi, że jest tu ze mną i mi pomoże.
Słyszę odgłos przekręcanego klucza, a do mojego nosa dochodzi znajomy zapach wanilii.
-Jennifer, kochanie jak dobrze, że tu jesteś. Stęskniłem się za tobą-próbuje mnie uściskać a ja odtrącam go.
-Zamknij się! Jakim prawem nagrywałeś mnie i siebie w łóżku?
-Jennifer to nie tak....
-Jesteś zboczeńcem!-wrzeszczę.
-Co ty do diabła mówisz?
-To, co widziałam w twoim telefonie-uderzam go z liścia w twarz.
-Nie miałaś prawa tam patrzeć-dotyka miejsca w, które go uderzyłam.
-To po jasną cholerę mnie nagrywałeś w łóżku?
-Nie twój interes-prycha.
-Jeśli komuś to wysłałeś to osobiście cię zabiję-uderzam go kolejny raz w twarz.
-Przestań! Oddawaj ten pier****ny telefon.
-Nie, pojadę z tym na policję.
-Ty cholerna....-podnosi na mnie rękę.
Josh podbiega do mnie i chwyta podniesioną rękę Kevina.
-Zostaw ją.
-A ty tu czego chcesz Hutcherson? Wynoś się stąd to nie twoja sprawa.
-Mi się wydaje,że tak.
-Wypierdzielaj, zanim oberwiesz.
-Zostaw Jenn w spokoju, a to, co nagrałeś masz natychmiast usunąć ,albo idziemy z tym do sądu i masz chłopie przerąbane.
-Co cię to obchodzi, co ja mam niby nagrane w telefonie?
-Nie miałeś prawa mnie nagrywać ani robić zdjęć tym dziewczyną-wrzeszczę.
-Nie wasz interes co ja mam w telefonie!
Ściskam mocniej telefon tego idioty i rzucam nim z całej siły w betonowy chodnik, po czym zaczynam skakać po nim.
-Co ty robisz idiotko??
-Niszczę twój cholerny telefon a co nie widać?Teraz nie masz już żadnych filmów ani zdjęć, a jeśli gdziekolwiek zobaczę taki film albo zdjęcie ze mną to mnie popamiętasz.Z nami koniec!Nie zbliżaj się do mnie, bo cię zabiję, nienawidzę cię.
Chwytam mocno Josha za rękę i wychodzimy z podwórka matki Kevina.
-Ale mu dogadałaś Jenn.
-Ktoś w końcu musiał.
-Dupek.
-Skończony fi*t i tyle.
-Masz coś przeciwko, jeśli zabiorę cię dziś na kolację?
-Nie wiem czy mam teraz ochotę coś jeść Josh,może innym razem.
-To może się gdzieś przejdziemy wieczorem? Pójdziemy gdzieś, gdzie nie będzie nikogo i nie będzie nam przeszkadzać.Co ty na to? Zrelaksujesz się i zapomnisz o tym dupku.
-Z tobą zawsze-uśmiecham się do chłopaka i idę z nim do samochodu i jedziemy do mojego apartamentu.
Gdy jesteśmy już na miejscu ,Josh każe zabrać mi koszyk, trochę jedzenia i picia oraz 2 duże koce. Idziemy na podziemny parking, następnie wsiadamy do mojego auta i wyruszamy na przejażdżkę po okolicy. Josh nie chce mi powiedzieć ,gdzie jedziemy, ponieważ stwierdził, że tam gdzie mnie zabiera,to będzie dla mnie niespodzianką. Po około,dwóch godzinach drogi jesteśmy już na miejscu.
Wysiadam z Joshem z kabrioletu i idę z nim na plażę. Dzisiejszy wieczór jest przepiękny,słońce powoli zaczyna opuszczać horyzont,tworząc przepiękny widok. Pomału schodzi ono w dół, niejako zatapiając się w głębokich morskich wodach. Jego promienie przepięknie odbijają się od spienionej tafli wody, przez co mieni się ona milionem różnorodnych kolorów. Podobnie dzieje się z niebem. Kiedy spoglądam na wszelkie chmury na nim zawieszone, wydaje mi się, że są one różową wata cukrową, która tylko czeka,żeby ją zjeść.
W czasie wakacji widziałam różne zachody słońca, lecz ten jest całkowicie inny niż te wszystkie pozostałe.
Nikt mi nie przeszkadza, mogę być sobą, nie muszę się przed nikim ukrywać i mogę robić to ,na co mam ochotę. Sama wybrałam karierę aktorki i muszę się liczyć z konsekwencjami tego, co wybrałam. Czasami naprawdę chciałabym być normalną osobą, która może wychodzić z domu, kiedy chce i nie musi się ukrywać przed nikim, ale z drugiej strony kocham to, co robię, mogę grać w filmach, zwiedzać świat, pomagać innym, a także poznawać nowych ciekawych ludzi, z czego najbardziej się cieszę. Przez ostatnie kilka lat poznałam wiele wspaniałych osób, a także kilka, których żałuję, że poznałam, ale gdyby nie to nie poznałabym Josha.
Josh jest wspaniałą osobą, jest dla mnie ogromnym wsparciem w takich chwilach jak te. Jest dla mnie jak brat czy najlepsza przyjaciółka, zawsze mogę z nim porozmawiać, a on zawsze postara się mnie zrozumieć i wesprzeć. Czasami jest tak bardzo denerwujący, że najchętniej bym go pobiła.Nienawidzę, kiedy robi bąbelki ze śliny, gdy strzela kośćmi u szyi, wtedy kiedy wydaje odgłosy chrapania do mojego ucha a najbardziej nienawidzę tego, jak jest niezręczna cisza a on udaje świerszcza. To doprowadza mnie do szału, ale gdyby nie on nie wiem co zrobiłabym sama tej nocy, na pewno zrobiłabym coś głupiego.
Kładziemy koszyk i rozkładamy 2 duże koce na piasku, Josh wyjmuje jedzenie z kosza ,a ja zachwycam się pięknym widokiem zachodzącego słońca.
-Chcesz coś do picia albo do jedzenia?
-A co jest do picia?
-Wino oraz sok pomarańczowy.
-Więc poproszę wino.
-Proszę-nalewa mi oraz sobie lampkę wina.
Wypijam około 4 lampek wina, po czym opieram głowę o klatkę piersiową Josha, on w tym czasie obejmuje mnie ramionami. Nigdy w życiu się tak nie czułam, chciałabym, aby ta chwila trwała wiecznie, tylko my i piękny zachód słońca. Odchylam głowę do tyłu i spoglądam na Josha, zatapiam się w jego brązowych tęczówkach, które błyszczą w świetle zachodzącego słońca. Przez chwilę w mojej głowie rodzi się myśl, że mogłabym się w nim zakochać ,a w tym momencie najbardziej chciałabym go pocałować i podziękować mu za wszystko, za to, że jest tu ze mną i chce mi pomóc.
Co za niedorzeczny pomysł, przecież wczoraj zerwałam z Kevinem, a on jest razem z Claudią szczęśliwy. Chociaż ja nie rozumiem jak można być szczęśliwym,z taką pustą dziewczyną jak ona. Nie mogłabym mu tego zrobić, ale on jest taki słodki i pociągający.
Chyba powinnam przestać pić to wino, bo w mojej głowie zaczyna się dziać coś niedobrego. Odstawiam lampkę wina na piasek.
-Mógłbym przesiedzieć tutaj cały dzień-zaczyna.
-Ja również, dziękuję,że mnie tutaj zabrałeś.
Czuję obok swojej dłoni wibracje telefonu Josha.
-Dostałeś sms-a, lepiej go sprawdź.
-Nie Jenn to na pewno nic ważnego.
-Josh, proszę cię ty mój mały człowieczku-uśmiecham się szeroko.
-No niech ci będzie-podnosi telefon i sprawdza zawartość sms-a.
Na jego twarzy pojawia się zszokowanie, po czym przeradza się ono w dość delikatny uśmiech.
-Coś się stało?-pytam.
-Nie to nic ważnego.
-Wiesz, jeśli się coś stało to mów śmiało.
-Jenn nic się nie stało-podnosi głos.
-No dobra, dobra spokojnie-biorę wino do ręki i wypijam zawartość kieliszka.
-Smakuje ci?
-Nawet nie wiesz jak bardzo.
-To już wiem co kupię ci na urodziny.
Spoglądam spod łba na chłopaka, po czym wybucham śmiechem.
Przez następne dwie godziny siedzimy na plaży i wygłupiamy się na całego. Dzięki Joshowi już powoli zaczynam zapominać o Kevinie i to, co mi zrobił. To może nawet i dobrze, że z nim zerwałam, bo przez ostatnie kilka tygodni nie dogadywaliśmy się i nie mieliśmy dla siebie czasu. Kiedy jedno z nas miało kilka dni spokoju, to z kolei drugie było na drugim końcu kraju i zajmowało się filmem czy reklamą i tak w kółko.
Szczerze mówiąc przeczuwałam, że Kevin może mnie zdradzać, ale nie chciałam tego do siebie dopuścić i cierpieć przez to, dopóki nie przekonałam się o tym na własne o czy i to w moim własnym domu.
Pomału zaczynamy się pakować, składamy koce, sprzątamy jedzenie i picie i wkładamy wszystko do samochodu, następnie jedziemy prosto pod mój dom. Przez całą drogę do domu słuchamy radia i wydzieramy się na całe gardła,śpiewając nasze ulubione piosenki.
2 godziny później.
-Pomóc ci, coś zabrać na górę?
-Nie, dam sobie radę.
-Na pewno?
-Tak, na pewno-uśmiecham się i zabieram swoje rzeczy.
Żegnam się z Joshem i daje mu buziaka w policzek, po czym idę do swojego apartamentu.
Kiedy jestem już w domu,ściągam buty i idę prosto na górę, nawet nie ściągam ubrań, tylko kładę się na łóżku,przykrywam się miękką kołdrą i zasypiam z uśmiechem na ustach.
Idę za Joshem po schodach, po czym idziemy na recepcję. Pytamy recepcjonistę czy paparazzi są pod budynkiem. Na nieszczęście moje i Josha przeczucia się sprawdziły, cały budynek był okrążony przez natrętnych paparazzi.
Recepcjonistka proponuje nam wyjechanie samochodem z podziemnego parkingu, którego wyjazd znajduje się kilka metrów od tego budynku. Ja całkowicie zapomniałam o tej możliwości, jestem tak zdenerwowana tym wszystkim, że nie potrafię myśleć logicznie. Idę razem z Joshem na parking, po czym wsiadamy do samochodu i udajemy się do miejsca,gdzie znajduje się Kevin, czyli do jego matki.
Dzwonię nerwowo na dzwonek i wyczekuję aż ten zboczeniec, łaskawie otworzy drzwi. Odwracam się do stojącego za mną Josha, kiwa głową a jego wyraz twarzy mówi mi, że jest tu ze mną i mi pomoże.
Słyszę odgłos przekręcanego klucza, a do mojego nosa dochodzi znajomy zapach wanilii.
-Jennifer, kochanie jak dobrze, że tu jesteś. Stęskniłem się za tobą-próbuje mnie uściskać a ja odtrącam go.
-Zamknij się! Jakim prawem nagrywałeś mnie i siebie w łóżku?
-Jennifer to nie tak....
-Jesteś zboczeńcem!-wrzeszczę.
-Co ty do diabła mówisz?
-To, co widziałam w twoim telefonie-uderzam go z liścia w twarz.
-Nie miałaś prawa tam patrzeć-dotyka miejsca w, które go uderzyłam.
-To po jasną cholerę mnie nagrywałeś w łóżku?
-Nie twój interes-prycha.
-Jeśli komuś to wysłałeś to osobiście cię zabiję-uderzam go kolejny raz w twarz.
-Przestań! Oddawaj ten pier****ny telefon.
-Nie, pojadę z tym na policję.
-Ty cholerna....-podnosi na mnie rękę.
Josh podbiega do mnie i chwyta podniesioną rękę Kevina.
-Zostaw ją.
-A ty tu czego chcesz Hutcherson? Wynoś się stąd to nie twoja sprawa.
-Mi się wydaje,że tak.
-Wypierdzielaj, zanim oberwiesz.
-Zostaw Jenn w spokoju, a to, co nagrałeś masz natychmiast usunąć ,albo idziemy z tym do sądu i masz chłopie przerąbane.
-Co cię to obchodzi, co ja mam niby nagrane w telefonie?
-Nie miałeś prawa mnie nagrywać ani robić zdjęć tym dziewczyną-wrzeszczę.
-Nie wasz interes co ja mam w telefonie!
Ściskam mocniej telefon tego idioty i rzucam nim z całej siły w betonowy chodnik, po czym zaczynam skakać po nim.
-Co ty robisz idiotko??
-Niszczę twój cholerny telefon a co nie widać?Teraz nie masz już żadnych filmów ani zdjęć, a jeśli gdziekolwiek zobaczę taki film albo zdjęcie ze mną to mnie popamiętasz.Z nami koniec!Nie zbliżaj się do mnie, bo cię zabiję, nienawidzę cię.
Chwytam mocno Josha za rękę i wychodzimy z podwórka matki Kevina.
-Ale mu dogadałaś Jenn.
-Ktoś w końcu musiał.
-Dupek.
-Skończony fi*t i tyle.
-Masz coś przeciwko, jeśli zabiorę cię dziś na kolację?
-Nie wiem czy mam teraz ochotę coś jeść Josh,może innym razem.
-To może się gdzieś przejdziemy wieczorem? Pójdziemy gdzieś, gdzie nie będzie nikogo i nie będzie nam przeszkadzać.Co ty na to? Zrelaksujesz się i zapomnisz o tym dupku.
-Z tobą zawsze-uśmiecham się do chłopaka i idę z nim do samochodu i jedziemy do mojego apartamentu.
Gdy jesteśmy już na miejscu ,Josh każe zabrać mi koszyk, trochę jedzenia i picia oraz 2 duże koce. Idziemy na podziemny parking, następnie wsiadamy do mojego auta i wyruszamy na przejażdżkę po okolicy. Josh nie chce mi powiedzieć ,gdzie jedziemy, ponieważ stwierdził, że tam gdzie mnie zabiera,to będzie dla mnie niespodzianką. Po około,dwóch godzinach drogi jesteśmy już na miejscu.
Wysiadam z Joshem z kabrioletu i idę z nim na plażę. Dzisiejszy wieczór jest przepiękny,słońce powoli zaczyna opuszczać horyzont,tworząc przepiękny widok. Pomału schodzi ono w dół, niejako zatapiając się w głębokich morskich wodach. Jego promienie przepięknie odbijają się od spienionej tafli wody, przez co mieni się ona milionem różnorodnych kolorów. Podobnie dzieje się z niebem. Kiedy spoglądam na wszelkie chmury na nim zawieszone, wydaje mi się, że są one różową wata cukrową, która tylko czeka,żeby ją zjeść.
W czasie wakacji widziałam różne zachody słońca, lecz ten jest całkowicie inny niż te wszystkie pozostałe.
Nikt mi nie przeszkadza, mogę być sobą, nie muszę się przed nikim ukrywać i mogę robić to ,na co mam ochotę. Sama wybrałam karierę aktorki i muszę się liczyć z konsekwencjami tego, co wybrałam. Czasami naprawdę chciałabym być normalną osobą, która może wychodzić z domu, kiedy chce i nie musi się ukrywać przed nikim, ale z drugiej strony kocham to, co robię, mogę grać w filmach, zwiedzać świat, pomagać innym, a także poznawać nowych ciekawych ludzi, z czego najbardziej się cieszę. Przez ostatnie kilka lat poznałam wiele wspaniałych osób, a także kilka, których żałuję, że poznałam, ale gdyby nie to nie poznałabym Josha.
Josh jest wspaniałą osobą, jest dla mnie ogromnym wsparciem w takich chwilach jak te. Jest dla mnie jak brat czy najlepsza przyjaciółka, zawsze mogę z nim porozmawiać, a on zawsze postara się mnie zrozumieć i wesprzeć. Czasami jest tak bardzo denerwujący, że najchętniej bym go pobiła.Nienawidzę, kiedy robi bąbelki ze śliny, gdy strzela kośćmi u szyi, wtedy kiedy wydaje odgłosy chrapania do mojego ucha a najbardziej nienawidzę tego, jak jest niezręczna cisza a on udaje świerszcza. To doprowadza mnie do szału, ale gdyby nie on nie wiem co zrobiłabym sama tej nocy, na pewno zrobiłabym coś głupiego.
Kładziemy koszyk i rozkładamy 2 duże koce na piasku, Josh wyjmuje jedzenie z kosza ,a ja zachwycam się pięknym widokiem zachodzącego słońca.
-Chcesz coś do picia albo do jedzenia?
-A co jest do picia?
-Wino oraz sok pomarańczowy.
-Więc poproszę wino.
-Proszę-nalewa mi oraz sobie lampkę wina.
Wypijam około 4 lampek wina, po czym opieram głowę o klatkę piersiową Josha, on w tym czasie obejmuje mnie ramionami. Nigdy w życiu się tak nie czułam, chciałabym, aby ta chwila trwała wiecznie, tylko my i piękny zachód słońca. Odchylam głowę do tyłu i spoglądam na Josha, zatapiam się w jego brązowych tęczówkach, które błyszczą w świetle zachodzącego słońca. Przez chwilę w mojej głowie rodzi się myśl, że mogłabym się w nim zakochać ,a w tym momencie najbardziej chciałabym go pocałować i podziękować mu za wszystko, za to, że jest tu ze mną i chce mi pomóc.
Co za niedorzeczny pomysł, przecież wczoraj zerwałam z Kevinem, a on jest razem z Claudią szczęśliwy. Chociaż ja nie rozumiem jak można być szczęśliwym,z taką pustą dziewczyną jak ona. Nie mogłabym mu tego zrobić, ale on jest taki słodki i pociągający.
Chyba powinnam przestać pić to wino, bo w mojej głowie zaczyna się dziać coś niedobrego. Odstawiam lampkę wina na piasek.
-Mógłbym przesiedzieć tutaj cały dzień-zaczyna.
-Ja również, dziękuję,że mnie tutaj zabrałeś.
Czuję obok swojej dłoni wibracje telefonu Josha.
-Dostałeś sms-a, lepiej go sprawdź.
-Nie Jenn to na pewno nic ważnego.
-Josh, proszę cię ty mój mały człowieczku-uśmiecham się szeroko.
-No niech ci będzie-podnosi telefon i sprawdza zawartość sms-a.
Na jego twarzy pojawia się zszokowanie, po czym przeradza się ono w dość delikatny uśmiech.
-Coś się stało?-pytam.
-Nie to nic ważnego.
-Wiesz, jeśli się coś stało to mów śmiało.
-Jenn nic się nie stało-podnosi głos.
-No dobra, dobra spokojnie-biorę wino do ręki i wypijam zawartość kieliszka.
-Smakuje ci?
-Nawet nie wiesz jak bardzo.
-To już wiem co kupię ci na urodziny.
Spoglądam spod łba na chłopaka, po czym wybucham śmiechem.
Przez następne dwie godziny siedzimy na plaży i wygłupiamy się na całego. Dzięki Joshowi już powoli zaczynam zapominać o Kevinie i to, co mi zrobił. To może nawet i dobrze, że z nim zerwałam, bo przez ostatnie kilka tygodni nie dogadywaliśmy się i nie mieliśmy dla siebie czasu. Kiedy jedno z nas miało kilka dni spokoju, to z kolei drugie było na drugim końcu kraju i zajmowało się filmem czy reklamą i tak w kółko.
Szczerze mówiąc przeczuwałam, że Kevin może mnie zdradzać, ale nie chciałam tego do siebie dopuścić i cierpieć przez to, dopóki nie przekonałam się o tym na własne o czy i to w moim własnym domu.
Pomału zaczynamy się pakować, składamy koce, sprzątamy jedzenie i picie i wkładamy wszystko do samochodu, następnie jedziemy prosto pod mój dom. Przez całą drogę do domu słuchamy radia i wydzieramy się na całe gardła,śpiewając nasze ulubione piosenki.
2 godziny później.
-Pomóc ci, coś zabrać na górę?
-Nie, dam sobie radę.
-Na pewno?
-Tak, na pewno-uśmiecham się i zabieram swoje rzeczy.
Żegnam się z Joshem i daje mu buziaka w policzek, po czym idę do swojego apartamentu.
Kiedy jestem już w domu,ściągam buty i idę prosto na górę, nawet nie ściągam ubrań, tylko kładę się na łóżku,przykrywam się miękką kołdrą i zasypiam z uśmiechem na ustach.
sobota, 12 grudnia 2015
Rozdział 4.
Tak więc moim drodzy kolejny rozdział. Za wszelkie błędy przepraszam jak zwykle :). Rozdział dedykuję Oń Mellark. Jeśli ktoś chce dedykację, niech napisze w komentarzu. Pozdrawiam was cieplutko i życzę miłego czytania.
Patrzę na nagiego Kevina, który rżnie na blacie kuchennym jakąś dziewczynę w długich blond włosach i ogromnych sztucznych piersiach .
Oboje tak jak i ja są w szoku,że ich nakryłam tyle,że ja oprócz tego jestem wściekła jak nigdy w życiu.
-Jennifer kochanie-zaczyna
-Ty sukinsynu!
Nagi Kevin odskakuje jak poparzony od kobiety.
-Jenn kochanie to nie to, co myślisz.
-Co ty ku**a mówisz? Czy ty siebie słyszysz?-wrzeszczę.
-Proszę nie krzycz, ja tylko...
-Dobrze widzę co robisz, rżniesz jakąś dziwkę w moim domu!
-Pozwól sobie to wytłumaczyć.... to tylko.
-Wyp**dalaj z mojego domu razem z tą zdzirą!-rzucam w niego kubkiem.
Naga kobieta wybiega z pomieszczenia,zasłaniając nagie piersi koszulką.
-Kochanie proszę wybacz mi to, to nic takiego .....-zaczyna.
-Wyp***dalaj z mojego domu!
-Jenn wybacz mi proszę, kocham cię.
-Wynoś się stąd! Nienawidzę cię! Zdradziłeś mnie z tą szmatą i jeszcze mi mówisz, żebym ci wybaczyła?-rzucam się na niego i uderzam go pięścią w twarz.
-Jennifer przepraszam to nie było nic wielkiego, nie było cię tyle czasu to.......
-Zamknij tą swoją przebrzydłą mordę i wypierdzielaj z mojego domu!-rzucam w niego porozrzucanymi ubraniami.
-Nienawidzę cię! Wynoś się stąd!
-Kochanie to nie tak.
Wypycham mężczyznę za drzwi i zamykam je na klucz. Wkurzony zaczyna bić pięściami o drzwi.
Wbiegam po schodach prosto do sypialni i biorę jego walizkę, szybko otwieram okno balkonowe i wyrzucam ją na parking, po czym zamykam okno.
Zbiegam po schodach i krzyczę na niego.
-Lepiej pozbieraj swoje rzeczy z parkingu i wynoś się stąd.
-Co?
-Dobrze słyszałeś.
-Jennifer proszę, otwórz drzwi! Daj to sobie wytłumaczyć!
-Zamknij pysk i wynoś się stąd!
Rzucam się na kanapę i wybucham płaczem. Jak on mógł mi to zrobić z pierwszą lepszą dziewczyną, którą poznał na pewno kilka dni temu.Cały czas mnie okłamywał i mówił mi, że mnie kocha i jestem dla niego całym światem i,że nie może beze mnie żyć ,a robił to z jakąś dziewczyną i to w moim własnym domu.Jak mogłam być taka naiwna i głupia.Wyciągam z torebki telefon i dzwonię do swojej najlepszej przyjaciółki Gabrielli. Dzwonię do niej kilka razy, lecz na próżno,sprawdzam,która jest godzina i widzę,że dochodzi 4 rano, dlatego nie odbiera moich telefonów bo na pewno śpi.
Postanawiam zadzwonić do Josha, potrzebuję teraz wsparcia kogoś bliskiego ,a on z pewnością należy do takich osób. Całe szczęście po kilku sygnałach odbiera telefon i mówi mi, że będzie u mnie za 20 minut.
20 minut później
-Jenn co się stało? Dlaczego płaczesz?-podchodzi do mnie i kładzie mi rękę na ramieniu.
-Zdradził mnie z jakąś dziwką-mówię przez łzy.
-Co?? Kevin?!
-Tak ten ch*j rżnął jakąś laskę w mojej kuchni!-wybucham płaczem.
-Zatłukę go,Jenn nie płacz- mocno mnie do siebie przytula.
-Na dodatek kłamał mi w żywe oczy,że to nie tak jak wygląda,że to nic dla niego nie znaczy-mówię przez łzy.
-Co za burak,Jenn tak bardzo mi przykro.
-Zbiję go, normalnie go zabiję. Cały czas mówił mnie jak on to bardzo mnie kocha,że jestem dla niego wszystkim!-wrzeszczę.
-Jenn proszę uspokój się,on nie jest wart tego,żebyś ty przez niego cierpiała.Jeszcze ja z nim pogadam,powinnaś się przespać ,wyglądasz na bardzo zmęczoną.
-Josh jak ja mam teraz zasnąć? Ty nie widzisz tego, co się stało?
Słyszę brzęczenie telefonu na kanapie. Podnoszę narzutę i znajduję telefon tego idioty.Na ekranie widnieje zdjęcie tej dziewczyny, którą kilka minut przyłapałam z Kevinem, naciskam na zieloną słuchawkę i wrzeszczę.
-Czego ty chcesz zdziro?!
-Jenn ja nie wiedziałam,że on nadal z tobą jest.Kevin mówił mi,że on już z tobą zerwał i nie macie ze sobą kontaktu.
-Gówno mnie to obchodzi. Nienawidzę was wszystkich!
-Jennifer proszę...
Wciskam czerwoną słuchawkę,daję telefon Joshowi i rzucam się ponownie na kanapę i ponownie wybucham płaczem.
-Jenn nie chcę cię martwić, ale to nie była jedyna dziewczyna.
Josh pokazuje mi telefon i wszystkie sms-y do Kevina.
,,Dziękuję za tą upojną noc. Przeleciałeś mnie jak nikt inny, czekam na więcej''
,,Twoje nagie ciało leżące na mnie i twoje dłonie pieszczące moje piersi,to niezwykle podniecające''.
-Dość! Ten dupek jeszcze mnie popamięta -wyrywam mu telefon i przeglądam zawartość galerii.
Jest tu mnóstwo zdjęć nagich kobiet i samego Kevina, moją uwagę przykuwa jedyny filmik znajdujący się w galerii. Naciskam na niego i oglądam.
-No ja po prostu nie wierzę! Jeszcze je nagrywał.
Pokazuję telefon Joshowi.
-Jenn ?To już nie są żarty,to jest jakiś zboczeniec.
Z telefonu Kevina zaczynają dochodzić moje krzyki i Kevina oraz jak wypowiadaliśmy swoje imiona, kiedy się kochaliśmy.Na mojej twarzy pojawiają się rumieńce, które pieką mnie niemiłosiernie i zakłopotanie, ale także ogromna wściekłość za to, co zrobił Kevin. Najchętniej zastrzeliłabym go na miejscu i podpaliła. Patrzę na Josha, on też wygląda na zakłopotanego całą tą idiotyczną sytuacją.
-Nieźle się bawiliście Jenn.
-Zamknij się ,to nie jest zabawne!
-Bo nie jest, ale tylko stwierdzam oczywiste fakty. Nie martw się ,jutro sobie z nim pogadamy ,a teraz proszę cię ,idź już spać. Jesteś bardzo zmęczona.
Kładę się na kolanach Josha ,a on przykrywa mnie miękkim kocem leżącym obok. Kładzie jedną dłoń na mojej głowie i bawi się moimi włosami. Ta czynność powoli mnie relaksuje i z biegiem czasu powoduje,że udaje mi się zasnąć.
Budzę się rano wtulona w ciepłe ramiona Josha, o ile się nie mylę zasnęłam wczoraj na kanapie ,to znaczy, że musiał mnie tutaj przenieść. Patrzę na niego, jeszcze śpi, jego czarne włosy są w lekkim nieładzie ,a na twarzy widzę nieduży uśmieszek. Dobrze, że przyjechał ja sama w tym dużym domu, nie dałabym sobie rady tej nocy. Nie wiem co zrobiłabym tutaj, będąc całkiem samą. Odgarniam jego czarne włosy z czoła ,a on jeszcze bardziej się uśmiecha.
-Od jak dawna nie śpisz?-szepczę.
-Chyba od jakichś 30 minut.
-To dlaczego mnie nie obudziłeś?
-Lubię patrzeć jak śpisz-na jego twarzy pojawia się wielki uśmiech.
-Ohh ty głupku-uderzam go w twarz poduszką.
-To tak się bawimy?-wstaje i zaczyna bić mnie poduszkami.
-Zaraz oberwiesz-biorę do ręki dwie poduszki i zaczynam obkładać chłopaka.
Josh zaczyna mnie gonić po całym domu i bić mnie poduszkami a ja za wszelką cenę próbuję przed nim uciekać, a jednocześnie go uderzyć.Biegamy i śmiejemy się przez cały czas przez dobre pół godziny, po czym zamawiamy śniadanie.Do naszego śniadania dołożyli nam gazetę na,której widnieję na pierwszej stronie.
-Zobacz tylko to-pokazuję ją chłopakowi.
-,,Jennifer Lawrence pozbywa się rzeczy swojego byłego chłopaka przez okno""-czyta.
Josh patrzy na mnie ze zdziwieniem i czeka na moje wyjaśnienia.
-Możliwe,że nie powiedziałam ci,że wyrzuciłam jego walizkę przez okno-uśmiecham się delikatnie.
-Co takiego?Nie żartuj-pyta zdziwiony.
-Byłam taka wkurzona,że nawet nie pomyślałam o tym,że ktoś może mnie zobaczyć.
Josh nadal patrzy na nie ze zdziwieniem na twarzy, nie wie co powiedzieć ,dlatego zaczyna się cicho śmiać.
-Z czego się śmiejesz?
-Nie wiedziałem,że ty możesz być aż tak nieobliczalna.
-Dlatego radzę ci uważać-uśmiecham się do niego i czytam na głos urywek z gazety.
-,,Jak uważają świadkowie, pomiędzy Jennifer a Kevinem doszło do poważnej kłótni dzisiejszej nocy.Nie wiadomo nadal czym był powód kłótni jednej z najsłynniejszych par Hollywoodu.
Gdy kłótnia ucichła było słychać tylko huk walizki i porozrzucane ubrania po zetknięciu z ziemią przed apartamentem Lawrence a niecałą godzinę później towarzyszący Jennifer w filmie Josh Hutcherson przyjechał pod jej apartament i został u niej na noc. Czyżby tę dwójkę łączyło coś więcej niż tylko przyjaźń?''-cytuję.
-A starałem się być ostrożny, kurde oni są wszędzie.
-Cholerni paparazii- podnoszę głos.
-Żeby tylko wytwórnia się do tego nie przyczepiła, bo będziemy mieć potem problem.
-I to jak wielki Josh. Najpierw muszę załatwić tę sprawę z Kevinem.
-Jadę z tobą, chodź,ubierajmy się i chodźmy.
Robię to, co każe, idę do sypialni ubrać się w świeżo wyprane ubrania i idę razem z Joshem na recepcję.
Wiem, że dziś nie jest aż tak długi rozdział, jak poprzednie, ale mam dużo pracy. Postaram się poprawić w następnym rozdziale.
niedziela, 6 grudnia 2015
Rozdział 3.
Witam wszystkich bardzo serdecznie.Dziś kolejny rozdział,przepraszam za wszelkie błędy językowe xD nadal się uczę.Musicie mi to wybaczyć.Pozdrawiam was bardzo serdecznie i zapraszam was do czytania i komentowania.
2 miesiące później.
Dziś jest ten dzień, premiera pierwszej części Kosogłosa.Jest około dziewiątej rano, powoli wstaję z łóżka i idę do łazienki.Biorę długi gorący prysznic, aby się rozbudzić przed dzisiejszym dniem.Wyciągam z walizki ciepły szlafrok i wychodzę z łazienki, gdzie czeka na mnie moja ekipa przygotowawcza, czyli moja menadżerka Elizabeth,stylistka Sylvia ,makijażystka Selena oraz fryzjerka Lili.Sadzają mnie na fotelu i zaczynają mnie przygotowywać do dzisiejszego występu w telewizji u Ellen. Godzinę później jestem już gotowa.Mam na sobie delikatny makijaż, lekko różowe usta oraz jasnoróżowe policzki. Ubrana jestem w czarną sukienkę do połowy uda z dość dużym dekoltem oraz czarne szpilki do kompletu.
Razem z dziewczynami zamawiamy do pokoju w hotelowej restauracji naleśniki z owocami i bitą śmietaną, które konsumujemy w kilka minut.Po dobrym śniadaniu razem z menadżerką wsiadamy do limuzyny i jedziemy udzielić wywiadu u Ellen. Będę tam ja Josh oraz Liam.Kiedy już jesteśmy na miejscu przed studiem,aż roi się od reporterów uzbrojonych w aparaty.
-Masz załóż je-podaje mi ciemne okulary.
-Dzięki-ubieram je i wychodzę na zewnątrz.
Moi ochroniarze taranują mi drogę do wejścia,odpychając nachalnych paparazzi.Wchodzę do środka i czuję na sobie powiew letniego powietrza chłodzącego moje rozgrzane ciało.Rozglądam się po budynku i widzę czekających na mnie organizatorów programu.
-Witamy panno Lawrence.
-Dzień dobry-uśmiecham się.
-Pięknie pani wygląda,za około 30 minut rozpocznie się program.
-Dziękuję.
-Proszę za mną,zaprowadzę panią do garderoby ,gdzie będzie pani mogła się zrelaksować.
Mężczyzna prowadzi mnie do garderoby gdzie są już Liam z Joshem.
Liam ubrany jest w białą koszulę z krótkim rękawem oraz marynarkę czarne spodnie,Josh ma na sobie białą koszulę z długim rękawem oraz czarny krawat do kompletu, oraz ciemnoniebieskie jeansy. Chłopaki siedzą na skórzanej kanapie i robią sobie zdjęcia z głupimi minami.
-Jakie to słodkie-siadam obok nich.
-Wow Jenn, niezła sukienka-uśmiecha się do mnie Liam.
-Widziałem cię w lepszych.-Josh robi kwaśną minę.
-Zamknij się Josh-pokazuję mu język.
-No żartuje przecież, wyglądasz seksownie.
Robię dziwną minę w kierunku Josha i wybuchamy śmiechem.Czasami naprawdę nie mogę znieść jego zachowania,cały czas mi dożera, szturcha mnie albo się ze mnie śmieje.Ale mimo tego jest szczery,uczciwy i jest wspaniałym przyjacielem na,którego zawsze mogę liczyć. Natomiast Liam jest opanowanym i cichym człowiekiem.Nie dokucza mi tak jak Josh,tylko zawsze służy mi radą i swoją pomocą.Wspiera mnie, a jeśli trzeba to przygwoździ Josha do ściany, kiedy sprawy pójdą za daleko i nie potrafię sobie z nim poradzić.W takich sytuacjach wzrost i waga Liama jest bardzo pomocna.

Zostaje włączony telewizor w garderobie na, którym widnieje logo Ellen,po chwili słyszymy krzyki i oklaski, kiedy Ellen siada na fotelu i wita się z widzami.
-Dzisiejszymi gośćmi będzie trójka utalentowanych, młodych ludzi.Całej trójce sławę przyniosły role w filmie na podstawie książki napisanej przez utalentowaną Suzanne Collins.Wiecie o kim mówię?Jeśli nie zobaczcie sami.Studio pokazuje krótkie urywki filmu, po czym słyszymy zaproszenie od Ellen.Panie i panowie przed wami Jennifer Lawrence,Liam Hemsworth i Josh Hutcherson.
Wchodzimy całą trójką do pomieszczenia i machamy i uśmiechamy się do widowni.
-Miło mi was znów widzieć-mówi Ellen, po czym przytula nas do siebie.
-Nam jest również bardzo miło.
Siadamy na kanapie i jeszcze przez chwilę słuchamy krzyków i wrzasków publiczności.
-Co u was słychać?Jesteście zmęczeni?
-Dobrze,cóż nawet nie tak bardzo, najgorszy jest zawsze pierwszy dzień-odpowiadam.
-A potem już jakoś wpada się w rytm.Co nie?-odpowiada Liam.
-To prawda.
Przez następne pół godziny śmiejemy się razem z Ellenna na jej kanapie.Rozmawiamy o swojej pracy,filmie,życiu prywatnym i o sławie.Ellen to naprawdę doświadczona osoba w tym biznesie,wie jakie pytania zadawać,żeby nie znudzić publiczności i jakich nie zadawać, by nas nie urazić.Potrafi żartować i rozmawiać na wszelkie tematy.Naprawdę bardzo ją polubiłam.
Po skończonym wywiadzie wychodzimy ze studia i kierujemy się do naszych limuzyn i jedziemy na kolejne przygotowania do dzisiejszej premiery.Na samym początku idziemy na wspólny lunch, a następnie udajemy się do garderób, aby się przygotować.Spędzamy wszyscy w nich około 2 godzin, po czym każda osoba z naszej ekipy filmowej idzie do wyznaczonego samochodu,który zawiezie nas prosto na premierę.
Słyszę swoje imię i nazwisko wykrzyczane przez megafony,moja limuzyna przyśpiesza i zatrzymuje w wyznaczonym miejscu. Kiedy mężczyzna otwiera drzwi od pojazdu, tracę możliwość widzenia oraz słyszenia czegokolwiek.Krzyki ludzi, flesze aparatów i telefonów oślepiają mnie.Ktoś chwyta mnie za rękę i wyciąga z samochodu.Powoli odzyskuję wzrok i słuch,idę po czerwonym dywanie uśmiechając się i machając do fanów. Podchodzi do mnie wysoka brunetka,ubrana w białą koronkową suknię sięgającą do ziemi.Wita mnie i zadaje mi kilka pytań odnośnie do tej części filmu.Po krótkiej rozmowie idę przywitać się z fanami.Kiedy podchodzę do nich ,zaczynają piszczeć i wrzeszczeć i krzyczeć moje imię.Próbuję zrozumieć d\co do mnie mówią i odpowiedzieć im na ich pytania lecz panuje tutaj taki hałas,że nie dałabym rady.Podpisuję książki, zdjęcia,koszulki, a nawet twarze moich fanów.Staram się nie ominąć żadnego z nich by nie sprawić im przykrości. Uśmiecham się do każdego z nich i robię sobie z nimi zdjęcia.Przez nieuwagę uderzam w jakiegoś mężczyznę obok mnie, dopiero po chwili orientuję się,że to Josh.
-Patrz gdzie stąpasz Jen,bo jeszcze mnie zdepczesz wielkoludzie-spogląda na moje wysokie obcasy.
-Sorry Josh,ty mój mały człowieczku-przytulam Josha a fani zaczynają histeryzować.
Podpisuję jeszcze kilka autografów i idę na czerwony dywan razem z Liamem i Joshem.
Stajemy obok siebie naprzeciwko fotoreporterów,którzy najszybciej jak potrafią robią nam tysiące zdjęć, następnie idziemy na scenę ,gdzie udzielamy jeszcze kilka krótkich wywiadów i robimy sobie parę pamiątkowych fotek z całą ekipą filmową.Następnie dziękujemy wszystkim fanom za to,że są z nami.Później wszyscy idziemy na uroczystą kolację do pobliskiego hotelu w,którym będziemy spać dzisiejszej nocy.
Siadamy w dużej sali bankietowej, cała sala pokryta jest farbą w kolorze brzoskwiniowym,na suficie wiszą duże żyrandole z diamentowymi wykończeniami,na stołach rozłożone są śnieżnobiałe obrusy ,a na nich położone zostały złote talerze oraz sztućce.Na uroczystą kolację podają nam zupę krem z kalafiorów oraz pyszną pieczeń do tego purée z groszku i ziemniaków i czerwone wino.
-Dziś jest nasza ostatnia wspólna noc, szykuj się na niespodziankę-śmieje się Josh.
-Ty lepiej uważaj na siebie mały facecie-pokazuję mu język.
Siedzący obok Liam zaczyna się śmiać.Josh patrzy na niego ze zdziwieniem i pyta go.
-Nie mów,że akurat ty jesteś z nią w zmowie przeciwko mnie.
Na twarzy Liama pojawia się mina pedofila a ja wybucham śmiechem,że prawie wypluwam jedzenie z ust.
Po skończonej kolacji postanawiam, że dzisiejszą noc spędzę jednak u siebie w domu, a nie w hotelu, chcę pobyć jeszcze tę jedną noc z Kevinem, ponieważ wyjeżdża za 2 dni kręcić kolejny film. Żegnam się z ekipą i wsiadam zmęczona do limuzyny,kładę się na siedzeniach i nawet nie wiem, kiedy zasypiam.Czuję, że ktoś szarpie mnie za ramię i mówi moje imię.Z trudem otwieram oczy i widzę zmartwioną twarz mojego kierowcy.
-Panno Lawrence jesteśmy przed pani mieszkaniem, pomóc pani?
-Nie dziękuję, jestem tylko troszkę zmęczona. Poradzę sobie.
-Na pewno?Jeśli mogę pani w czymś pomóc ,to proszę mówić.
-Naprawdę nie trzeba.Do widzenia-wysiadam z limuzyny i kieruję się do apartamentu.
Wysiadam z windy i idę w kierunku drzwi wejściowych,wkładam klucz do zamka i otwieram drzwi.Włączam światło, ściągam buty i rzucam je do kąta. Postanawiam iść do kuchni po szklankę zimnej wody, włączam światło i doznaję szoku.
2 miesiące później.
Dziś jest ten dzień, premiera pierwszej części Kosogłosa.Jest około dziewiątej rano, powoli wstaję z łóżka i idę do łazienki.Biorę długi gorący prysznic, aby się rozbudzić przed dzisiejszym dniem.Wyciągam z walizki ciepły szlafrok i wychodzę z łazienki, gdzie czeka na mnie moja ekipa przygotowawcza, czyli moja menadżerka Elizabeth,stylistka Sylvia ,makijażystka Selena oraz fryzjerka Lili.Sadzają mnie na fotelu i zaczynają mnie przygotowywać do dzisiejszego występu w telewizji u Ellen. Godzinę później jestem już gotowa.Mam na sobie delikatny makijaż, lekko różowe usta oraz jasnoróżowe policzki. Ubrana jestem w czarną sukienkę do połowy uda z dość dużym dekoltem oraz czarne szpilki do kompletu.
Razem z dziewczynami zamawiamy do pokoju w hotelowej restauracji naleśniki z owocami i bitą śmietaną, które konsumujemy w kilka minut.Po dobrym śniadaniu razem z menadżerką wsiadamy do limuzyny i jedziemy udzielić wywiadu u Ellen. Będę tam ja Josh oraz Liam.Kiedy już jesteśmy na miejscu przed studiem,aż roi się od reporterów uzbrojonych w aparaty.
-Masz załóż je-podaje mi ciemne okulary.
-Dzięki-ubieram je i wychodzę na zewnątrz.
Moi ochroniarze taranują mi drogę do wejścia,odpychając nachalnych paparazzi.Wchodzę do środka i czuję na sobie powiew letniego powietrza chłodzącego moje rozgrzane ciało.Rozglądam się po budynku i widzę czekających na mnie organizatorów programu.
-Witamy panno Lawrence.
-Dzień dobry-uśmiecham się.
-Pięknie pani wygląda,za około 30 minut rozpocznie się program.
-Dziękuję.
-Proszę za mną,zaprowadzę panią do garderoby ,gdzie będzie pani mogła się zrelaksować.
Mężczyzna prowadzi mnie do garderoby gdzie są już Liam z Joshem.
Liam ubrany jest w białą koszulę z krótkim rękawem oraz marynarkę czarne spodnie,Josh ma na sobie białą koszulę z długim rękawem oraz czarny krawat do kompletu, oraz ciemnoniebieskie jeansy. Chłopaki siedzą na skórzanej kanapie i robią sobie zdjęcia z głupimi minami.
-Jakie to słodkie-siadam obok nich.
-Wow Jenn, niezła sukienka-uśmiecha się do mnie Liam.
-Widziałem cię w lepszych.-Josh robi kwaśną minę.
-Zamknij się Josh-pokazuję mu język.
-No żartuje przecież, wyglądasz seksownie.
Robię dziwną minę w kierunku Josha i wybuchamy śmiechem.Czasami naprawdę nie mogę znieść jego zachowania,cały czas mi dożera, szturcha mnie albo się ze mnie śmieje.Ale mimo tego jest szczery,uczciwy i jest wspaniałym przyjacielem na,którego zawsze mogę liczyć. Natomiast Liam jest opanowanym i cichym człowiekiem.Nie dokucza mi tak jak Josh,tylko zawsze służy mi radą i swoją pomocą.Wspiera mnie, a jeśli trzeba to przygwoździ Josha do ściany, kiedy sprawy pójdą za daleko i nie potrafię sobie z nim poradzić.W takich sytuacjach wzrost i waga Liama jest bardzo pomocna.

Zostaje włączony telewizor w garderobie na, którym widnieje logo Ellen,po chwili słyszymy krzyki i oklaski, kiedy Ellen siada na fotelu i wita się z widzami.
-Dzisiejszymi gośćmi będzie trójka utalentowanych, młodych ludzi.Całej trójce sławę przyniosły role w filmie na podstawie książki napisanej przez utalentowaną Suzanne Collins.Wiecie o kim mówię?Jeśli nie zobaczcie sami.Studio pokazuje krótkie urywki filmu, po czym słyszymy zaproszenie od Ellen.Panie i panowie przed wami Jennifer Lawrence,Liam Hemsworth i Josh Hutcherson.
Wchodzimy całą trójką do pomieszczenia i machamy i uśmiechamy się do widowni.
-Miło mi was znów widzieć-mówi Ellen, po czym przytula nas do siebie.
-Nam jest również bardzo miło.
Siadamy na kanapie i jeszcze przez chwilę słuchamy krzyków i wrzasków publiczności.
-Co u was słychać?Jesteście zmęczeni?
-Dobrze,cóż nawet nie tak bardzo, najgorszy jest zawsze pierwszy dzień-odpowiadam.
-A potem już jakoś wpada się w rytm.Co nie?-odpowiada Liam.
-To prawda.
Przez następne pół godziny śmiejemy się razem z Ellenna na jej kanapie.Rozmawiamy o swojej pracy,filmie,życiu prywatnym i o sławie.Ellen to naprawdę doświadczona osoba w tym biznesie,wie jakie pytania zadawać,żeby nie znudzić publiczności i jakich nie zadawać, by nas nie urazić.Potrafi żartować i rozmawiać na wszelkie tematy.Naprawdę bardzo ją polubiłam.
Po skończonym wywiadzie wychodzimy ze studia i kierujemy się do naszych limuzyn i jedziemy na kolejne przygotowania do dzisiejszej premiery.Na samym początku idziemy na wspólny lunch, a następnie udajemy się do garderób, aby się przygotować.Spędzamy wszyscy w nich około 2 godzin, po czym każda osoba z naszej ekipy filmowej idzie do wyznaczonego samochodu,który zawiezie nas prosto na premierę.
Słyszę swoje imię i nazwisko wykrzyczane przez megafony,moja limuzyna przyśpiesza i zatrzymuje w wyznaczonym miejscu. Kiedy mężczyzna otwiera drzwi od pojazdu, tracę możliwość widzenia oraz słyszenia czegokolwiek.Krzyki ludzi, flesze aparatów i telefonów oślepiają mnie.Ktoś chwyta mnie za rękę i wyciąga z samochodu.Powoli odzyskuję wzrok i słuch,idę po czerwonym dywanie uśmiechając się i machając do fanów. Podchodzi do mnie wysoka brunetka,ubrana w białą koronkową suknię sięgającą do ziemi.Wita mnie i zadaje mi kilka pytań odnośnie do tej części filmu.Po krótkiej rozmowie idę przywitać się z fanami.Kiedy podchodzę do nich ,zaczynają piszczeć i wrzeszczeć i krzyczeć moje imię.Próbuję zrozumieć d\co do mnie mówią i odpowiedzieć im na ich pytania lecz panuje tutaj taki hałas,że nie dałabym rady.Podpisuję książki, zdjęcia,koszulki, a nawet twarze moich fanów.Staram się nie ominąć żadnego z nich by nie sprawić im przykrości. Uśmiecham się do każdego z nich i robię sobie z nimi zdjęcia.Przez nieuwagę uderzam w jakiegoś mężczyznę obok mnie, dopiero po chwili orientuję się,że to Josh.
-Patrz gdzie stąpasz Jen,bo jeszcze mnie zdepczesz wielkoludzie-spogląda na moje wysokie obcasy.
-Sorry Josh,ty mój mały człowieczku-przytulam Josha a fani zaczynają histeryzować.
Podpisuję jeszcze kilka autografów i idę na czerwony dywan razem z Liamem i Joshem.
Stajemy obok siebie naprzeciwko fotoreporterów,którzy najszybciej jak potrafią robią nam tysiące zdjęć, następnie idziemy na scenę ,gdzie udzielamy jeszcze kilka krótkich wywiadów i robimy sobie parę pamiątkowych fotek z całą ekipą filmową.Następnie dziękujemy wszystkim fanom za to,że są z nami.Później wszyscy idziemy na uroczystą kolację do pobliskiego hotelu w,którym będziemy spać dzisiejszej nocy.
Siadamy w dużej sali bankietowej, cała sala pokryta jest farbą w kolorze brzoskwiniowym,na suficie wiszą duże żyrandole z diamentowymi wykończeniami,na stołach rozłożone są śnieżnobiałe obrusy ,a na nich położone zostały złote talerze oraz sztućce.Na uroczystą kolację podają nam zupę krem z kalafiorów oraz pyszną pieczeń do tego purée z groszku i ziemniaków i czerwone wino.
-Dziś jest nasza ostatnia wspólna noc, szykuj się na niespodziankę-śmieje się Josh.
-Ty lepiej uważaj na siebie mały facecie-pokazuję mu język.
Siedzący obok Liam zaczyna się śmiać.Josh patrzy na niego ze zdziwieniem i pyta go.
-Nie mów,że akurat ty jesteś z nią w zmowie przeciwko mnie.
Na twarzy Liama pojawia się mina pedofila a ja wybucham śmiechem,że prawie wypluwam jedzenie z ust.
Po skończonej kolacji postanawiam, że dzisiejszą noc spędzę jednak u siebie w domu, a nie w hotelu, chcę pobyć jeszcze tę jedną noc z Kevinem, ponieważ wyjeżdża za 2 dni kręcić kolejny film. Żegnam się z ekipą i wsiadam zmęczona do limuzyny,kładę się na siedzeniach i nawet nie wiem, kiedy zasypiam.Czuję, że ktoś szarpie mnie za ramię i mówi moje imię.Z trudem otwieram oczy i widzę zmartwioną twarz mojego kierowcy.
-Panno Lawrence jesteśmy przed pani mieszkaniem, pomóc pani?
-Nie dziękuję, jestem tylko troszkę zmęczona. Poradzę sobie.
-Na pewno?Jeśli mogę pani w czymś pomóc ,to proszę mówić.
-Naprawdę nie trzeba.Do widzenia-wysiadam z limuzyny i kieruję się do apartamentu.
Wysiadam z windy i idę w kierunku drzwi wejściowych,wkładam klucz do zamka i otwieram drzwi.Włączam światło, ściągam buty i rzucam je do kąta. Postanawiam iść do kuchni po szklankę zimnej wody, włączam światło i doznaję szoku.
czwartek, 3 grudnia 2015
Rozdział 2
Witam dziś kolejny rozdział. Wybaczcie, że taki krótki, ale nie miałam ostatnio zbyt wiele czasu. Tak więc zapraszam was wszystkich do czytania i zostawieniu komentarza z opinią. Pozdrawiam was bardzo serdecznie Aaliyah Hunger Games : ).
Budzę się około godziny 11. Zdejmuje z siebie ciepłą kołdrę i wstaję z łóżka. Idę prosto do łazienki, biorę długi relaksujący prysznic i dzwonię po Room Service. Zamawiam tosty francuskie,bułeczki z czekoladą oraz kawę. Po zjedzeniu idę ponownie do łazienki zrobić makijaż, a następnie idę go garderoby szukać odpowiednich ubrań na dzisiejszą kolację z Kevinem. Otwieram największą szafę w, której znajdują się wszystkie moje sukienki.Szperam w niej przez dobre 30 minut, lecz nie znajduję żadnej odpowiedniej sukni. Postanawiam zadzwonić do swojej stylistki, po czym umawiam się z nią na krótkie zakupy. Ubieram na siebie białe rurki i czarny top oraz karmelowy lekki płaszcz a do kompletu okulary przeciwsłoneczne. Zamykam drzwi od mieszkania i zjeżdżam windą na dół ,gdzie czeka na mnie limuzyna, w której siedzi i czeka na mnie moja stylistka Sylvia.
Wchodzimy do najdroższego sklepu z sukienkami, cały sklep pokryty jest białą oraz lawendową farbą. Na środku rozstawione są złote kanapy oraz wysokie lustra. Idę za Sylvia, moją stylistką do lady i witamy się ze sprzedawczynią. Jest to kobieta w średnim wieku, ma długie blond włosy oraz niebieskie oczy. Prawie każda część jej prawego ucha pokryta jest wszelkiego rodzaju kolczykami. Ma na sobie długą sięgającą do kostek suknię w czarnym kolorze oraz fioletowy pasek na biodrach.
-Cześć Charlotta-macha do kobiety.
-Cześć Sylvia, miło mi cię widzieć, w czym mogę ci pomóc?
- Akurat dziś mi nie tylko Jennifer.
-To dla mnie zaszczyt panno Lawrence.
-Niech pani nie przesadza, niech mówi mi pani Jenn.
Kobieta wychodzi zza lady i kieruje się do osobnego pomieszczenia.
-Zapraszam za mną.
Idę za swoją stylistką do osobnej garderoby. Ściany tego pomieszczenia pokryte są farbą w kolorze pudrowego różu, podłogę pokrywa gruby śnieżnobiały dywan. Na końcu znajduje się kilkumetrowe lustro,a w rogach pomieszczenia znajdują się białe skórzane kanapy.
-Będę przynosić pani tutaj wszystkie suknie,będzie pani przymierzać je tutaj, aby nikt panią nie przeszkodził.
-Dziękujemy-mówimy w tym samym momencie
Sprzedawczyni wychodzi z pomieszczenia, a my rozglądamy się po garderobie. Kobieta wraca po kilku minutach z górą sukienek. Kładzie je na wieszakach i pokazuje mi pierwszą z nich.
-Co powie pani ta taką w kolorze kości słoniowej?-kobieta obraca sukienkę z każdej strony.
-Chętnie ją przymierzę-biorę ją do ręki i wchodzę do przymierzalni.
Suknia prezentuje się całkiem dobrze, lecz pasuje bardziej na dziewczynę, która chce wyglądać jak słodka dziesięciolatka z kucykami. Na dodatek nie jest na ramiączkach tylko z krótkim rękawem, który mnie bardzo odpycha ,a jej dół skraca mi nogi.
Ściągam ją i ubieram kolejną,która wygląda troszeczkę lepiej niż poprzednia, jest w kolorze czerwony do kolan. Dużym plusem jest to, że jest na ramiączkach, lecz ma za duży dekolt, który odsłania prawie całe moje piersi.
Kobieta przynosi ostatnią sukienkę zaprojektowaną przez Gucciego.Jest w kolorze czarnym.Sięga mi ona za kolano, posiada jedno dość szerokie ramiączko i prezentuje się bardzo atrakcyjnie. Wychodzę z przymierzalni i pokazuję się dziewczyną.
/taką sukienkę wybrała Jenn/.

-I co powiecie na nią?-pytam je
-Jest śliczna-uśmiecha się do mnie Sylvia.
-Idealna dla ciebie.
-Też tak sądzę-robię piruet.
-Do tego czarne szpilki z odsłoniętymi palcami i będzie idealnie.
-Ostatnio kupiłam takie, będą pasować.
-Wyglądasz pięknie Jenn.
-Dziękuję.
Wchodzę do przymierzalni, ściągam sukienkę i ubieram się w swoje ciuchy i wracam do dziewczyn.Charlotta pakuje moją sukienkę i wychodzimy ze sklepu. Następnie jedziemy na obiad a później do mojego apartamentu, by zrobić mi makijaż i fryzurę na dzisiejszy wieczór. Po około 2 godzinnych przygotowaniach jestem już gotowa na spotkanie z Kevinem.
Mam na sobie przecudowną sukienkę, czarne szpilki z odsłoniętymi palcami, rozpuszczone włosy i delikatny makijaż. Wchodzę do limuzyny i jadę prosto na prywatne lotnisko ,gdzie ma lądować Kevin.Po niedługiej jeździe jestem już na parkingu przy lotnisku. Patrzę przez przyciemnione szyby pojazdu i wypatruję Kevina.Przyglądam się dość dużej grupie mężczyzn idących w moją stronę, dopiero po chwili orientuję się,że między nimi idzie mój ukochany. Wybiegam z samochodu i biegnę prosto w jego stronę,kiedy mnie zauważa przyśpiesza i biegnie do mnie.Rzucam mu się na szyję ,a on podnosi mnie za pośladki i całuje mnie namiętnie.
-Tak bardzo za tobą tęskniłam.
-Ja za tobą jeszcze bardziej.
Całuję Kevina ,a on przytula mnie mocno do siebie.
-Kocham cię-szepcze drażniąc moje ucho.
-Ja ciebie też-całuję do w policzek.
-Wyglądasz pięknie i seksownie.
-To tylko dla ciebie-szepczę mu do ucha.
On uśmiecha się do mnie i chwyta mnie za dłoń i prowadzi do mojej limuzyny.Otwiera drzwi przede mną i puszcza mnie pierwszą do środka jak prawdziwy gentleman.
-Proszę jechać do najdroższej restauracji, jaką pan zna.
Jedziemy około 30 minut, po czym idziemy do restauracji. Wnętrze restauracji mieni się w kolorze złotym i srebrny od sufitu aż po łyżeczki na stolikach. Kevin zamawia stolik i idziemy za prowadzącym nas kelnerem. Zamawiamy spaghetti bolognese i czerwone wytrawne wino. Delektujemy się pyszną kolacją i sobą nawzajem.Nie mogę się napatrzeć na niego,przez tak długi czas byliśmy osobno,że nie potrafiłam bez niego wytrzymać. Kocham go najbardziej na świecie,on jest dla mnie wszystkim ,jest całym moim światem.
Kiedy tylko patrzy swoimi pięknymi zielonymi oczami w moje zatapiam się w nich bezgranicznie,mogłabym patrzeć się w nie godzinami. Gdy tylko lekko uśmiechnie się do mnie na mojej twarzy maluje się jeszcze większy uśmiech,który nie chce jej opuścić przez długi czas.
Po skończonej kolacji wybieramy się na spacer w świetle blasku księżyca.Idziemy do pobliskiego parku trzymając się za ręce oraz obdarowując się co kilka kroków namiętnymi pocałunkami. Park jest prawie,że pusty co powoduje,że nie musimy się ukrywać przed fanami oraz natrętnymi paparazzi i możemy cieszyć się swoim towarzystwem..Na dworze jest około 20 stopni a mimo tego mam gęsią skórkę na ciele, choć nie wiem, czy spowodowane jest to tym,że jestem takim zmarzluchem czy to,że Kevin tak na mnie działa.Brunet to zauważa i ściąga swoją czarną marynarkę i zakłada ją na mnie. Zatrzymujemy się przy stawie w,którym pływają kaczki oraz 2 śnieżnobiałe łabędzie,siadamy na ławce i bacznie obserwujemy 2 przepiękne ptaki . Łabędzie pływają po stawie i tańczą swój taniec.Opieram głowę o jego klatkę piersiową ,a on obejmuje mnie i przytula do siebie.
-Jesteś najwspanialszą rzeczą, jaka mnie kiedykolwiek spotkała Jenn- całuje mnie w czubek głowy.
-Kocham cię Kevin-szepczę mu do ucha.
Przez kilka minut siedzimy na ławeczce i przytulamy się do siebie,potem Kevin dzwoni do kierowcy i jedziemy do mojego apartamentu. Kiedy jesteśmy już u mnie ,Kevin rzuca się na mnie i całuje mnie namiętnie w usta i zaczyna ściągać ze mnie sukienkę. Ja nie zostaję mu dłużna i zaczynam rozpinać jego miękką fioletową koszulę,która po chwili ląduje na podłodze.Kevin bierze mnie na ręce i niesie mnie do sypialni.
Stawia mnie na podłodze obok łóżka i obejmuje mnie w pasie, po czym przyciąga do siebie na namiętny pocałunek przepełniony pożądaniem.
Powoli zaczyna na mnie napierać co skutkuje,że po chwili leżę na łóżku a Kevin na mnie obdarowując moją szyję i piersi pocałunkami ,a z mojego gardła wydobywają się ciche jęki,które jeszcze bardziej nakręcają mojego ukochanego. Spędzam razem z Kevinem najlepsze 3 godziny w życiu,zasypiamy wtuleni w siebie,zmęczeni, ale spełnieni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)