Blog poświęcony Jennifer oraz Joshowi i ich prywatnemu życiu.Wszystkie historie są wymyślone.
Obserwatorzy
Archiwum bloga
piątek, 29 lipca 2016
Rozdział 12.
Tak wiem,nie było mnie bardzo długo...Musicie mi to wybaczyć,miałam dość dużo pracy ostatnio i nie miałam czasu, aby cokolwiek pisać.Za jakiekolwiek błędy przepraszam.Tak jak zawsze życzę wam miłego czytania.
**Josh**
Podbiega do mnie Liam.
-Mam 2 bilety na Chicago Bulls idziesz ze mną?
-Stary jak ty je załatwiłeś?!?Przez ostatnie 2 tygodnie starałem się o te bilety.
-Kumpel zachorował i został mu jeden bilet,dlatego pomyślałem,że możemy iść.
-O której jest ten mecz?
-Za jakieś 2 godziny.Radzę ci chłopie pośpiesz się, bo to kawałek drogi stąd.
-Okej,zaraz wracam, tylko przebiorę się i zmyję z siebie to wszystko.
Idę najszybciej jak mogę do mojej garderoby,zmywam z siebie makijaż,po czym ubieram szary t-shirt,dżinsy i czarne trampki ,następnie idę na parking gdzie czeka na mnie Liam.
-To będzie niezapomniany mecz-szczerzy się.
*Godzinę później*
Wchodzimy razem na halę i zajmujemy miejsca w pierwszym rzędzie.Spoglądam raz w prawo,a raz w lewo,aby się rozejrzeć i dostrzegam ją,obejmuje się z jakimś mężczyzną.Ubrana jest w miały crop top,czarne leginsy i szare szpilki.
-Liam - szturcham go w ramie.
-Co?
-Yyyyy... popatrz w lewo-mówię cicho.
Liam spogląda w lewo i z jego szczerego uśmiechu nie pozostaje zupełnie nic.Na jego twarzy maluje się grymas i niedowierzanie,że ona siedzi zaledwie parę krzeseł dalej.
Ona patrzy na niego z wyższością, trzymając za rękę jakiegoś mężczyznę.
Zmieniła się,z słodkiej i miłej dziewczyny w wulgarną,wiecznie imprezującą kobietę.Poznałem ją na premierze pierwszej części Igrzysk Śmierci.Była bardzo miła i sympatyczna,ciągle uśmiechnięta,a przede wszystkim szczęśliwa.Razem z Liamem ciągle wymieniali ze sobą spojrzenia i ciepłe uśmiechy,byli zakochani.
Teraz myślę,że mogliby skoczyć sobie nawzajem do gardeł,gdyby nie fakt,że jesteśmy w miejscu publicznym i wokół nas są setki ludzi.
Liam spuszcza z niej wzrok i udaje,że nic się nie stało,że jej po prostu nie widział.
-Weźmiemy coś do jedzenia?
-Dobra,mi zabierz orzeszki.
-Przepraszam!!Poprosimy 2 paczki orzeszków i 2 duże coca cole-woła do sprzedawcy.
-Już się robi-podchodzi do nas i daje nam orzeszki oraz coca cole
-Dziękuję,reszty nie trzeba-wręczam mężczyźnie pieniądze.
Przez cały mecz Liam co chwila patrzył w jej stronę,kiedy ich spojrzenia się krzyżowały, momentalnie spuszczali z siebie wzrok.Próbowałem go zagadywać co jakiś czas,lecz bez żadnego rezultatu,odpowiadał mi krótko i nie chciał w żaden sposób przedłużać rozmowy.W ogóle nie interesował się meczem,chociaż tak bardzo chciał na niego iść,ta dziewczyna musi mieć coś, co tak go ciągnie do niej,mimo tego, co ostatnimi czasy wyprawia.
Pod sam koniec meczu wyszedł z hali do toalety,a ja zostałem sam i oglądałem wspaniały mecz Chicago Bulls,dosłownie zmiażdżyli przeciwnika,przewagą 25 punktów.
Po wyjściu z sali spotkałem kilku moich fanów,zrobiłem z nimi kilka zdjęć i dałem autografy,a po Liamie nie było ani śladu.Postanowiłem go poszukać,chodziłem po korytarzach i pytałem ludzi czy ktoś go nie widział.Dopiero po 20 minutach usłyszałem, jak kłóci się z kimś pod salą treningową.
-Jesteś żałosny!
-Ty mnie prześladujesz!
-Chciałbyś!Jesteś zazdrosny o mnie i Patricka!
-O takiego idiotę miałbym być zazdrosny?!-krzyczy.
-To ty jesteś idiotą!Specjalnie przyszedłeś na ten mecz,aby mnie szpiegować!!-wrzeszczy.
-Liam?-pytam.
-Josh?Jak ty mnie tu znalazłeś?
-Szukałem ciebie,bo długo ciebie nie było,a na dodatek mecz się już skończył.
-Za mną!Liam znowu spotyka się z Miley!Szybko robić zdjęcia!-krzyczą jacyś mężczyźni na korytarzu.
-Cholera jasna!Josh spieprzamy stąd-biegnie w stronę drzwi wyjściowych.
Biegnę za nim w stronę parkingu, po czym wchodzimy do samochodu i odjeżdżamy z piskiem opon.
-Specjalnie za mną przyszła,żeby tylko było o niej głośno-warczy.
-Jak to ona za tobą przyszła?
-Jak poszedłem do toalety ,to ona poszła za mną.Kiedy wyszedłem z toalety zaczęła po mnie krzyczeć,że ją prześladuję i nie daje jej spokoju.
-Co za absurd.Liam, ale ona nie była,że tak powiem na haju?
-Za bardzo byłem wkurzony,żeby zwrócić na to uwagę,ale papierosami to waliło od niej na kilometr.
-Co się z nią stało-chwytam się za głowę.
-To wszystko....-zacina się.
-Co?
-Najlepiej nie gadajmy więcej o niej.Dobra?-podnosi głos.
-Dobrze.
Dzwoni mój telefon.
-Josh możesz mi wytłumaczyć co ty wyprawiałeś z Liamem?!!!!!-krzyczy
-Będę za 20 minut u ciebie.
-Czekam.
Rozłączam się i spoglądam na niego.Wystarczyło jedno spojrzenie i już wiedział gdzie mnie zawieść.
Żegnam się z Liamem,klepiąc się po plecach,wymieniając się uśmiechami.
-Tylko nie zrób niczego głupiego przez nią,nie jest tego warta.
-Cześć-zamyka szybę samochodu i odjeżdża z piskiem opon.
-Wspaniały wieczór-mówię do siebie.
Wchodzę do budynku, po czym wsiadam do windy i jadę do apartamentu Jenn.
Kiedy drzwi windy się otwierają dostrzegam Jenn,ubraną w białą koronkową koszulę nocną z olbrzymim dekoltem.W momencie zapominam, po co do niej przyszedłem,jej piękne zgrabne ciało działa na mnie zbyt kusząco.Jeszcze nigdy nie myślałem o Jenn w taki sposób,erotyczny.
-Co wy wyprawiacie?!-krzyczy sprowadzając mnie w tym momencie na ziemię.
-Yyyy....-zacinam się.
-Słucham??
-Może lepiej usiądźmy,dobrze?-proponuję.
-No dobra-prycha.
Siadamy w salonie na białej skórzanej sofie,a następnie opowiadam Jenn o całej zaistniałej sytuacji z Liamem i Miley.
niedziela, 1 maja 2016
Rozdział 11.
Kolejny rozdział.Zapraszam do czytania i komentowania.Wybaczcie,że taki krótki rozdział.
Akcja!-krzyczy reżyser.
Próbuję usiąść na łóżku szpitalnym, ale tylko jęczę z bólu.Biała zasłona,która mnie odgradza zostaje nagle odsunięta przez Johannę Mason,którą gra Jena Mallone.
-Żyję-oświadczam chrapliwym głosem.
-Co ty powiesz,ciemna maso-burczy.
Siada obok mnie na łóżku i wpatruje się we mnie.
-Ciągle trochę obolała?-odłącza moją kroplówkę.
-Kilka dni temu zaczęli mi ograniczać prochy,bo się bali,że zrobią ze mnie takiego czubka jak ci z Szóstki,no więc musiałam trochę od ciebie pożyczać,kiedy nikogo nie było na horyzoncie.
Wzdycha,gdy morfalina wnika do jej układu krwionośnego.
-A ty Kosogłosie?Dobrze się czujesz?
-Czułam się dobrze,dopóki mnie nie postrzelili.
-Daj spokój,ciemna maso.Kula nawet cię nie drasnęła.Cinna o to zadbał.
-Mam połamane żebra?
-Nawet nie to,tylko solidnie poobijane.Tyle,że siła uderzenia rozerwała ci śledzionę i nie udało ci się jej naprawić-macha ręką w moją stronę.
-Nie przejmuj się,i tak jej nie potrzebujesz.Gdyby było inaczej, toby ci jakąś znaleźli,no nie? Wszyscy musimy dbać o to,żebyś nie umarła.
-Dlatego mnie nie cierpisz?-pytam.
-Iii cięcie!!!Było świetnie.Teraz 20 minut przerwy i kręcimy kolejną scenę.
-Nareszcie!Już mnie głowa swędzi od tego dziadostwa-pokazuje Jenna na swoją głowę.
-I tak wyglądasz seksownie jako łysa-krzyczy Sam.
-Prędzej czy później wiedziałam,że mi to powiesz-odpowiada Jenna idąc prosto do śmiejącego się Sama.
Wstaję z łóżka i kieruję się do naszej wspólnej garderoby.Ledwo siadam na swoim krześle,kiedy podchodzi do mnie moja ekipa,która odruchowo poprawia mój makijaż.
-Świetnie grałaś-chwali mnie Olivier.
-Dzięki,tyle makijażu jest konieczne?
-Musisz wspaniale wyglądać,zamknij oczy-prosi mnie.
-Wspaniale?Z tego, co widzę to super nie wyglądam-lekko się uśmiecham.
-Przecież wiesz, o co mi chodzi i nie udawaj,że nie wiesz-mimo,że mam zamknięte oczy to wiem jaką minę przybrał teraz Oliver,trochę podobną to takiej, kiedy spróbujemy zjeść cytrynę.
-Te wory pod oczami to prawdziwe czy sztuczne?-mówi do mnie Josh drażniąc moje ucho.
-Domyśl się.
-Zgaduję,że prawdziwe.
-Zła odpowiedź.
-Przecież wiem jak wyglądasz bez makijażu,mnie nie okłamiesz.
-To ja wam nie przeszkadzam-mówi wychodząc Oliver.
-I tak ślicznie wyglądasz-chce mnie pocałować, lecz odsuwam się od niego.
-Nie przy ludziach,jeszcze za wcześnie.
-A w policzek mogę?
-Tak.
Dostaję delikatnego buziaka w policzek,kiedy podchodzi do nas Liam.
-Okazywanie sobie czułości na planie to dla was normalne,prawda?
-My zawsze,tobie też okazać czułość?
-Nie dzięki-po czym wybucha śmiechem a my razem z nim.
-Ostatnio coś nie znikasz z okładek,wszystko gra?
-Grałoby, gdyby nie Claudia.
-Znajdziesz o wiele lepszą laskę,a teraz witam cię w świecie singli,co powiesz na jakiś mecz?
-Kochani,proszę was na miejsca,kręcimy kolejne ujęcie!-krzyczy Francis.
3 godziny później.
Razem z Joshem.Liamem,Jenną i Samem jemy obiad w pobliskiej restauracji.
-To opowiadaj Josh jak to się stało,że tak głośno jest o tobie w telewizji.
-Przez tą idiotkę,zrobiła ze mnie głupka i tyle,na dodatek cały czas mnie zdradzała.
-Jak to cały czas?!-podnosi głos Sam.
-Jak za nią pojechałem, to powiedziała wszystko swojemu kochasiowi,że była ze mną tylko na pokaz,żeby zostać sławną aktorką.
-Co za żmija,ja myślałem,że to fajna dziewczyna.
-To najwidoczniej się pomyliłeś-prycha Josh.
Spoglądam na Josha,lustruję jego twarz.Jest wściekły,szczerze mówiąc to nie dziwię się mu skoro każdy z kolei pyta go o Claudię,mnie również zaczyna to denerwować.
-Sorry chłopie,nie chciałem cię urazić.
-Przestańmy gadać o niej,było minęło.Lepiej powiedz co tam u was.Jak czuje się Laura?-zmieniam temat.
-Wiesz,ma teraz te swoje humory i tylko na mnie się wyżywa.Czasami jest naprawdę nie do zniesienia-chwyta się za głowę, po czym kontynuuje-Wiem,że kobiety w ciąży mają swoje humorki i tak dalej, ale ostatnio to dostałem od niej, bo nie mogła znaleźć swoich cholernych kapci.
-To ja ci chłopie szczerze współczuję-klepie go po plecach Jenna,próbując powstrzymać śmiech.
-Cześć,czy mogłabym prosić o autograf?-podchodzi do nas ciemnowłosa dziewczyna o niebieskich oczach i śnieżnobiałych zębach.Ubrana w białe spodnie,fioletowy top i czarną kurtkę.
-Oczywiście z przyjemnością.
-Naprawdę nie mogę uwierzyć,że was tutaj spotkałam,jestem waszą fanką.
-Miło to nam słyszeć-odpowiada Liam.
Kolejno podpisujemy się na zdjęciu i robimy sobie zdjęcie z miłą dziewczyną.
Po zjedzeniu obiadu idziemy z powrotem na plan, gdzie kończymy dalsze ujęcia.
Akcja!-krzyczy reżyser.
Próbuję usiąść na łóżku szpitalnym, ale tylko jęczę z bólu.Biała zasłona,która mnie odgradza zostaje nagle odsunięta przez Johannę Mason,którą gra Jena Mallone.
-Żyję-oświadczam chrapliwym głosem.
-Co ty powiesz,ciemna maso-burczy.
Siada obok mnie na łóżku i wpatruje się we mnie.
-Ciągle trochę obolała?-odłącza moją kroplówkę.
-Kilka dni temu zaczęli mi ograniczać prochy,bo się bali,że zrobią ze mnie takiego czubka jak ci z Szóstki,no więc musiałam trochę od ciebie pożyczać,kiedy nikogo nie było na horyzoncie.
Wzdycha,gdy morfalina wnika do jej układu krwionośnego.
-A ty Kosogłosie?Dobrze się czujesz?
-Czułam się dobrze,dopóki mnie nie postrzelili.
-Daj spokój,ciemna maso.Kula nawet cię nie drasnęła.Cinna o to zadbał.
-Mam połamane żebra?
-Nawet nie to,tylko solidnie poobijane.Tyle,że siła uderzenia rozerwała ci śledzionę i nie udało ci się jej naprawić-macha ręką w moją stronę.
-Nie przejmuj się,i tak jej nie potrzebujesz.Gdyby było inaczej, toby ci jakąś znaleźli,no nie? Wszyscy musimy dbać o to,żebyś nie umarła.
-Dlatego mnie nie cierpisz?-pytam.
-Iii cięcie!!!Było świetnie.Teraz 20 minut przerwy i kręcimy kolejną scenę.
-Nareszcie!Już mnie głowa swędzi od tego dziadostwa-pokazuje Jenna na swoją głowę.
-I tak wyglądasz seksownie jako łysa-krzyczy Sam.
-Prędzej czy później wiedziałam,że mi to powiesz-odpowiada Jenna idąc prosto do śmiejącego się Sama.
Wstaję z łóżka i kieruję się do naszej wspólnej garderoby.Ledwo siadam na swoim krześle,kiedy podchodzi do mnie moja ekipa,która odruchowo poprawia mój makijaż.
-Świetnie grałaś-chwali mnie Olivier.
-Dzięki,tyle makijażu jest konieczne?
-Musisz wspaniale wyglądać,zamknij oczy-prosi mnie.
-Wspaniale?Z tego, co widzę to super nie wyglądam-lekko się uśmiecham.
-Przecież wiesz, o co mi chodzi i nie udawaj,że nie wiesz-mimo,że mam zamknięte oczy to wiem jaką minę przybrał teraz Oliver,trochę podobną to takiej, kiedy spróbujemy zjeść cytrynę.
-Te wory pod oczami to prawdziwe czy sztuczne?-mówi do mnie Josh drażniąc moje ucho.
-Domyśl się.
-Zgaduję,że prawdziwe.
-Zła odpowiedź.
-Przecież wiem jak wyglądasz bez makijażu,mnie nie okłamiesz.
-To ja wam nie przeszkadzam-mówi wychodząc Oliver.
-I tak ślicznie wyglądasz-chce mnie pocałować, lecz odsuwam się od niego.
-Nie przy ludziach,jeszcze za wcześnie.
-A w policzek mogę?
-Tak.
Dostaję delikatnego buziaka w policzek,kiedy podchodzi do nas Liam.
-Okazywanie sobie czułości na planie to dla was normalne,prawda?
-My zawsze,tobie też okazać czułość?
-Nie dzięki-po czym wybucha śmiechem a my razem z nim.
-Ostatnio coś nie znikasz z okładek,wszystko gra?
-Grałoby, gdyby nie Claudia.
-Znajdziesz o wiele lepszą laskę,a teraz witam cię w świecie singli,co powiesz na jakiś mecz?
-Kochani,proszę was na miejsca,kręcimy kolejne ujęcie!-krzyczy Francis.
3 godziny później.
Razem z Joshem.Liamem,Jenną i Samem jemy obiad w pobliskiej restauracji.
-To opowiadaj Josh jak to się stało,że tak głośno jest o tobie w telewizji.
-Przez tą idiotkę,zrobiła ze mnie głupka i tyle,na dodatek cały czas mnie zdradzała.
-Jak to cały czas?!-podnosi głos Sam.
-Jak za nią pojechałem, to powiedziała wszystko swojemu kochasiowi,że była ze mną tylko na pokaz,żeby zostać sławną aktorką.
-Co za żmija,ja myślałem,że to fajna dziewczyna.
-To najwidoczniej się pomyliłeś-prycha Josh.
Spoglądam na Josha,lustruję jego twarz.Jest wściekły,szczerze mówiąc to nie dziwię się mu skoro każdy z kolei pyta go o Claudię,mnie również zaczyna to denerwować.
-Sorry chłopie,nie chciałem cię urazić.
-Przestańmy gadać o niej,było minęło.Lepiej powiedz co tam u was.Jak czuje się Laura?-zmieniam temat.
-Wiesz,ma teraz te swoje humory i tylko na mnie się wyżywa.Czasami jest naprawdę nie do zniesienia-chwyta się za głowę, po czym kontynuuje-Wiem,że kobiety w ciąży mają swoje humorki i tak dalej, ale ostatnio to dostałem od niej, bo nie mogła znaleźć swoich cholernych kapci.
-To ja ci chłopie szczerze współczuję-klepie go po plecach Jenna,próbując powstrzymać śmiech.
-Cześć,czy mogłabym prosić o autograf?-podchodzi do nas ciemnowłosa dziewczyna o niebieskich oczach i śnieżnobiałych zębach.Ubrana w białe spodnie,fioletowy top i czarną kurtkę.
-Oczywiście z przyjemnością.
-Naprawdę nie mogę uwierzyć,że was tutaj spotkałam,jestem waszą fanką.
-Miło to nam słyszeć-odpowiada Liam.
Kolejno podpisujemy się na zdjęciu i robimy sobie zdjęcie z miłą dziewczyną.
Po zjedzeniu obiadu idziemy z powrotem na plan, gdzie kończymy dalsze ujęcia.
piątek, 1 kwietnia 2016
Rozdział 10.
Nowy rozdział.Zapraszam do czytania i pozostawienia po sobie opinii.
Kładzie dłoń ma moim policzku,nasze twarze dzieli zaledwie kilka centymetrów.Delikatnie zamykam powieki,kiedy zaczyna dzwonić jego telefon.
Cholera-myślę.Ktoś akurat teraz musiał sobie wybrać porę na dzwonienie.
-Przepraszam-mówi cicho. Spogląda na telefon , wyraz jego twarzy zmienia się o 360 stopni.Z figlarnego uśmiechu, przeradza się w zniesmaczenie i gniew.
-Czego ona chce tym razem??!!-podnosi głos,wstaje z kanapy i rozwala telefon o podłogę.
-Dlaczego to zrobiłeś?Kto to zadzw...-przerywa mi delikatnym pocałunkiem.
Bierze moją twarz w swoje dłonie, by przybliżyć mnie bliżej siebie.
Delikatnie muska moje usta, zsuwając przy tym swoje dłonie na moją talię co przyprawa mnie o dreszcze.
Ja zarzucam mu ręce na szyje, a palce wplatam w jego czarne włosy.
Z czasem nasze wargi zaczynają ze sobą współpracować, a nasz pocałunek staje się coraz bardziej namiętny.
Chciałabym, aby pocałunek trwał dłużej, ale boję się, że zrobię coś nieodpowiedniego pod wpływem alkoholu.
Delikatnie odsuwam się od Josha i patrzę w jego brązowe oczy.Widzę na jego twarzy figlarny uśmiech,który w tym momencie powoduje,że się rumienię.
-Jennifer-mówi cicho jakby ktoś nas podsłuchiwał.
-Tak?
-Teraz już wiem,że nie czuję tego sam.
Ponownie podchodzi do mnie i całuje mnie delikatnie,lecz tym razem znacznie krócej.
Nic mu nie odpowiadam, tylko patrzę w jego brązowe tęczówki.Tak bardzo chciałam tego, aby mnie pocałował,stało się, a ja nie mam pojęcia, co mogłabym mu teraz powiedzieć. Jestem tak zaskoczona,że nie potrafię wydusić z siebie żadnego słowa.
Josh całował mnie już setki razy,lecz ten pocałunek był inny niż te wszystkie pozostałe,on nie był udawany.
-Jeśli tego nie chciałaś to bardzo cię przepraszam Jenn.Nie powinienem tego robić.
-Chciałam, od bardzo dawna-mówię ledwo słyszalnym głosem.
Josh przez chwilę milczy,pewnie jest zaszokowany tym, co mu teraz powiedziałam,ja także, ponieważ sama nie wiedziałam,że kiedykolwiek odważę się mu to wyznać. Jednak alkohol ma to w sobie,że przez niego o wiele lepiej się rozmawia.
-Od kiedy?-pyta.
-Od czasu kiedy zabrałeś mnie na plażę.
-Ja również.
Podnoszę ponownie wzrok na chłopaka,staram się przeanalizować te dwa słowa,które teraz mi powiedział.
Czy ja się przesłyszałam? On również?To dlaczego on tego nie zrobił,w sumie to przecież był wtedy z tą całą Claudią,on ją kochał,a ona go tylko podle wykorzystała.
-Wiem, o co chcesz mnie zapytać,wiem byłem wtedy z Claudią,ale także bałem się ,jak ty na to zareagujesz.Nie chciałem cię w żaden sposób zranić,za bardzo mi na tobie zależy.
Nic mu nie odpowiadam ,tylko przytulam się do niego i wdycham jego zapach.On mnie obejmuje i kładzie głowę na moim ramieniu.
Kilka dni później.
Dziś jest ten dzień, wszyscy wracamy na plan ostatniej części Kosogłosa. Bardzo się z tego cieszę,że zobaczę wszystkich i będę mogła z nimi pracować,ale z drugiej strony czuję smutek,że to już nasz ostatni nasz film we wspólnym gronie.
Wstaję z łóżka,ubieram kapcie i idę prosto pod gorący prysznic. Kiedy już jestem po kąpieli, robię sobie delikatny makijaż, po czym schodzę na dół i robię sobie śniadanie składające się z kilku gofrów z owocami ze śmietaną oraz kawą z mlekiem.
Godzinę później dzwoni mój kierowca informujący mnie,że czeka już na mnie pod budynkiem.
Pośpiesznie zarzucam na siebie mój ulubiony kremowy płaszcz, do tego czarne szpilki oraz okulary i wychodzę.
Po niespełna godzinie jestem już na planie filmowym, gdzie dzisiejszego dnia zostaną nam dokładnie pokazane scenariusze i zostaną określone nam godziny filowania.
Wychodzę z samochodu, następnie żegnam się z kierowcą i idę prosto do budynku na oficjalne zebranie całej naszej ekipy.
Kiedy jestem już na sali witam się z wszystkimi,po czym siadam na miejsce obok Liama. Rozglądam się po sali próbując zobaczyć Josha,lecz na darmo, jeszcze go nie ma.
-Nie martw się za chwilę przyjdzie-mówi mi do ucha Liam.
-Co?
-Wiem,że go wypatrujesz,za dobrze cię znam Jenn.
-A skąd wiesz,że akurat jego szukam?
-Bo tylko jego nie ma i Francisa i powtórzę to jeszcze raz, za dobrze cię znam-uśmiecha się do mnie.
Cały Liam, zna mnie lepiej niż ja sama. Zawsze wie, o czym myślę i jak zareaguję. Mimo swojego wzrostu i wyglądu zachowuje się jak moja najlepsza psiapsióła. Rozmawiamy jeszcze przez chwilę, do momentu aż pojawia się Josh.
Kiedy go widzę ,na mojej twarzy pojawia się ogromny uśmiech. Podchodzi najpierw do Liama, który łapie go w przyjacielskim uścisku,a następnie podchodzi do mnie.
Kładzie dłoń ma moim policzku,nasze twarze dzieli zaledwie kilka centymetrów.Delikatnie zamykam powieki,kiedy zaczyna dzwonić jego telefon.
Cholera-myślę.Ktoś akurat teraz musiał sobie wybrać porę na dzwonienie.
-Przepraszam-mówi cicho. Spogląda na telefon , wyraz jego twarzy zmienia się o 360 stopni.Z figlarnego uśmiechu, przeradza się w zniesmaczenie i gniew.
-Czego ona chce tym razem??!!-podnosi głos,wstaje z kanapy i rozwala telefon o podłogę.
-Dlaczego to zrobiłeś?Kto to zadzw...-przerywa mi delikatnym pocałunkiem.
Bierze moją twarz w swoje dłonie, by przybliżyć mnie bliżej siebie.
Delikatnie muska moje usta, zsuwając przy tym swoje dłonie na moją talię co przyprawa mnie o dreszcze.
Ja zarzucam mu ręce na szyje, a palce wplatam w jego czarne włosy.
Z czasem nasze wargi zaczynają ze sobą współpracować, a nasz pocałunek staje się coraz bardziej namiętny.
Chciałabym, aby pocałunek trwał dłużej, ale boję się, że zrobię coś nieodpowiedniego pod wpływem alkoholu.
Delikatnie odsuwam się od Josha i patrzę w jego brązowe oczy.Widzę na jego twarzy figlarny uśmiech,który w tym momencie powoduje,że się rumienię.
-Jennifer-mówi cicho jakby ktoś nas podsłuchiwał.
-Tak?
-Teraz już wiem,że nie czuję tego sam.
Ponownie podchodzi do mnie i całuje mnie delikatnie,lecz tym razem znacznie krócej.
Nic mu nie odpowiadam, tylko patrzę w jego brązowe tęczówki.Tak bardzo chciałam tego, aby mnie pocałował,stało się, a ja nie mam pojęcia, co mogłabym mu teraz powiedzieć. Jestem tak zaskoczona,że nie potrafię wydusić z siebie żadnego słowa.
Josh całował mnie już setki razy,lecz ten pocałunek był inny niż te wszystkie pozostałe,on nie był udawany.
-Jeśli tego nie chciałaś to bardzo cię przepraszam Jenn.Nie powinienem tego robić.
-Chciałam, od bardzo dawna-mówię ledwo słyszalnym głosem.
Josh przez chwilę milczy,pewnie jest zaszokowany tym, co mu teraz powiedziałam,ja także, ponieważ sama nie wiedziałam,że kiedykolwiek odważę się mu to wyznać. Jednak alkohol ma to w sobie,że przez niego o wiele lepiej się rozmawia.
-Od kiedy?-pyta.
-Od czasu kiedy zabrałeś mnie na plażę.
-Ja również.
Podnoszę ponownie wzrok na chłopaka,staram się przeanalizować te dwa słowa,które teraz mi powiedział.
Czy ja się przesłyszałam? On również?To dlaczego on tego nie zrobił,w sumie to przecież był wtedy z tą całą Claudią,on ją kochał,a ona go tylko podle wykorzystała.
-Wiem, o co chcesz mnie zapytać,wiem byłem wtedy z Claudią,ale także bałem się ,jak ty na to zareagujesz.Nie chciałem cię w żaden sposób zranić,za bardzo mi na tobie zależy.
Nic mu nie odpowiadam ,tylko przytulam się do niego i wdycham jego zapach.On mnie obejmuje i kładzie głowę na moim ramieniu.
Kilka dni później.
Dziś jest ten dzień, wszyscy wracamy na plan ostatniej części Kosogłosa. Bardzo się z tego cieszę,że zobaczę wszystkich i będę mogła z nimi pracować,ale z drugiej strony czuję smutek,że to już nasz ostatni nasz film we wspólnym gronie.
Wstaję z łóżka,ubieram kapcie i idę prosto pod gorący prysznic. Kiedy już jestem po kąpieli, robię sobie delikatny makijaż, po czym schodzę na dół i robię sobie śniadanie składające się z kilku gofrów z owocami ze śmietaną oraz kawą z mlekiem.
Godzinę później dzwoni mój kierowca informujący mnie,że czeka już na mnie pod budynkiem.
Pośpiesznie zarzucam na siebie mój ulubiony kremowy płaszcz, do tego czarne szpilki oraz okulary i wychodzę.
Po niespełna godzinie jestem już na planie filmowym, gdzie dzisiejszego dnia zostaną nam dokładnie pokazane scenariusze i zostaną określone nam godziny filowania.
Wychodzę z samochodu, następnie żegnam się z kierowcą i idę prosto do budynku na oficjalne zebranie całej naszej ekipy.
Kiedy jestem już na sali witam się z wszystkimi,po czym siadam na miejsce obok Liama. Rozglądam się po sali próbując zobaczyć Josha,lecz na darmo, jeszcze go nie ma.
-Nie martw się za chwilę przyjdzie-mówi mi do ucha Liam.
-Co?
-Wiem,że go wypatrujesz,za dobrze cię znam Jenn.
-A skąd wiesz,że akurat jego szukam?
-Bo tylko jego nie ma i Francisa i powtórzę to jeszcze raz, za dobrze cię znam-uśmiecha się do mnie.
Cały Liam, zna mnie lepiej niż ja sama. Zawsze wie, o czym myślę i jak zareaguję. Mimo swojego wzrostu i wyglądu zachowuje się jak moja najlepsza psiapsióła. Rozmawiamy jeszcze przez chwilę, do momentu aż pojawia się Josh.
Kiedy go widzę ,na mojej twarzy pojawia się ogromny uśmiech. Podchodzi najpierw do Liama, który łapie go w przyjacielskim uścisku,a następnie podchodzi do mnie.
poniedziałek, 28 marca 2016
Rozdział 9.
Kolejny rozdział, przepraszam,że tak długo musieliście czekać.
********************************************************
*******************Josh*************************
Przez głowę przechodzi my myśl,żeby pocałować Jennifer,jej usta są dla mnie jak pokusa. Całowałem ją już wiele razy, tylko wtedy to było częścią mojej pracy, a teraz chciałbym to zrobić z własnej woli.
To byłoby nie na miejscu,Jenn to moja przyjaciółka,a nie dziewczyna,na dodatek dzisiejszego dnia zerwałem z Claudią.
Dzwoni mój telefon.
-Przepraszam-mówię i patrzę na ekran telefonu.
-Mama-mówię cicho.
-To odbierz.
-Cześć mamo.
-Cześć kochanie,to prawda,że już nie jesteś z tą całą Claudią?
-Tak, bo...
-Nareszcie!Wiedziałam,że ona taka jest, podła żmija.Teraz może zaczniesz się spotykać z Jennifer,to bardzo miła dziewczyna.
Jennifer słyszy całą rozmowę,a na jej twarzy pojawia się dość duże zakłopotanie.
-Ale mamo...-zaczynam.
-Josh! Lepszej dziewczyny nie mogłeś znaleźć,to bardzo miła,piękna i dobra dziewczyna i nie sprzeczaj się ze mną.W każdym razie bardzo cieszę się,że nie jesteś już z Claudią.Gratuluję.Dobranoc kochanie.
-Dobranoc.
Odkładam telefon i patrzę na zakłopotaną Jenn.
-Przepraszam za moją mamę.
-Nic się nie stało-podnosi na mnie wzrok.
-Ledwo rozstałem się z Claudią a ona chce mnie już swatać-uśmiecham się do Jenn i siadam obok niej na kanapie.
Zapada niezręczna cisza.Przez kilka dobrych minut siedzimy w bezruchu ,patrząc po ścianach.A co jeśli ona się na mnie obraziła za to, co powiedziała moja matka?Co, jeśli uznała,że to ja namówiłem mamę do tego,żeby zadzwoniła?Josh myśl jak jej to wszystko wytłumaczyć.
-Chcesz piwo?-odzywa się.
-Pewnie.-mówię z ulgą w głosie.
Dziewczyna znika za ścianą po czym idzie w moją stronę z tacą pełną piw.
***************************************************************
Jen.
Pani Michell chce, żebym zaczęła spotykać się z Joshem, przecież nie mogę tak o tym myśleć, Josh to mój najlepszy przyjaciel ,a nie chłopak,Jen uspokój się, zachowaj spokój.
Przechodzę obok krzeseł, przepadam przez coś i oblewam Josha piwem.
-Cholera Josh,przepraszam-obracam się i dostrzegam buty Kevina.
-Nic się nie stało,za chwilę powinno się wysuszyć.
-Co tu robią jego pieprzone buty-wrzeszczę.
-Może są tu po ostatnim razie.
-Faktycznie-dopiero teraz dociera do mnie to,że wyrzuciłam Kevina z domu w samych skarpetkach.Jak mogłam tego nie zauważyć i dlaczego paparazzi nie zrobili mu zdjęcia?
-Teraz już po nim nic nie zostanie-otwieram okno i wyrzucam je przez okno.
-Niezła jesteś.
-W czym?
-W pozbywaniu się niepotrzebnych rzeczy-uśmiecha się.
-Dzięki.
-Niepotrzebnych ludzi też tak się pozbywasz?
-Tak,albo nawet i gorzej.
-To ja wolę być potrzebny-oboje wybuchamy śmiechem.
-Wybacz,że cię oblałam, może chcesz wziąć prysznic,a ja przy okazji oddam ci twoje ubrania.
-Dzięki.To ja zostawiłem u ciebie tą koszulkę z królikiem?
-Tak,już ci przyniosę-idę na górę i przynoszę ubrania Josha.
Siadam na kanapie,a Josh idzie do łazienki.
Włączam telewizor i przeskakuję z kanału na kanał.
Po jakiś 15 minutach Josh wychodzi z łazienki bez koszulki.Widziałam go już wcześniej bez koszulki,ale tym razem wydaje mi się tak seksowny,że nie mogę się na niego napatrzeć,nadal przyciskając guziki pilota.
-Przez przypadek oblałem koszulkę,dam ją na kaloryfer.
Przez chwilę nie odzywam się do niego, tylko wpatruję się w jego nagi, umięśniony tors.
On szybko to zauważa i uśmiecha się do mnie figlarnie. Odstawiam pilota i uśmiecham się do niego.
-Wybacz zamyśliłam się nad filmem,tak połóż ją sobie.
Obracam głowę w stronę telewizora i widzę scenę erotyczną.
Cholera,Josh pewnie myśli,że jestem jakaś zboczona,albo coś jeszcze gorszego.Szybko przełączam kanał i siedzę zażenowana na kanapie.
-Nie wiedziałem,że lubisz takie filmy-Josh śmieje się do mnie.
-Bo nie lubię-odpowiadam oburzona.
-No dobra,wiem,tylko żartuję-siada obok mnie i podaje mi piwo.
-Co oglądamy?-próbuję zmienić temat.
-Może jakąś komedię co?Ja proponuję American Pie,wiem,że to idiotyczne,ale na dzisiejszy wieczór idealny-proponuje.
Przez cały film prawie sikamy ze śmiechu,a zwłaszcza przy momencie z szarlotką,ten film jest tak głupi,że aż śmieszny,przy okazji wymieniamy z Joshem uwagi na temat naszych nieudanych związków.
W połowie filmu,żeby leżało nam się wygodniej Josh zaproponował, abym położyła się obok niego,żeby było nam wygodniej.
Jenn tylko nie zrób nic głupiego-myślę.
Kładę się obok niego,próbując oglądać film,lecz na darmo,ponieważ już po chwili zaczynamy naszą rozmowę ponownie,pijąc przy tym kolejne piwa.
Josh chwyta jedną ręką moją dłoń, a drugą delikatnie zakłada włosy za moje ucho.
-Jesteś taka urocza,Kevin nie wie ,co stracił.
Na mojej twarzy pojawiają się rumieńce.
-Claudia także-uśmiecham się do chłopaka.
Josh przybliża swoją głowę do mojej, już wiem co,chce zrobić.
Chcę tego, jak nigdy w życiu,przybliżam swoją głowę bliżej Josha.
Kładzie dłoń na moim policzku
********************************************************
*******************Josh*************************
Przez głowę przechodzi my myśl,żeby pocałować Jennifer,jej usta są dla mnie jak pokusa. Całowałem ją już wiele razy, tylko wtedy to było częścią mojej pracy, a teraz chciałbym to zrobić z własnej woli.
To byłoby nie na miejscu,Jenn to moja przyjaciółka,a nie dziewczyna,na dodatek dzisiejszego dnia zerwałem z Claudią.
Dzwoni mój telefon.
-Przepraszam-mówię i patrzę na ekran telefonu.
-Mama-mówię cicho.
-To odbierz.
-Cześć mamo.
-Cześć kochanie,to prawda,że już nie jesteś z tą całą Claudią?
-Tak, bo...
-Nareszcie!Wiedziałam,że ona taka jest, podła żmija.Teraz może zaczniesz się spotykać z Jennifer,to bardzo miła dziewczyna.
Jennifer słyszy całą rozmowę,a na jej twarzy pojawia się dość duże zakłopotanie.
-Ale mamo...-zaczynam.
-Josh! Lepszej dziewczyny nie mogłeś znaleźć,to bardzo miła,piękna i dobra dziewczyna i nie sprzeczaj się ze mną.W każdym razie bardzo cieszę się,że nie jesteś już z Claudią.Gratuluję.Dobranoc kochanie.
-Dobranoc.
Odkładam telefon i patrzę na zakłopotaną Jenn.
-Przepraszam za moją mamę.
-Nic się nie stało-podnosi na mnie wzrok.
-Ledwo rozstałem się z Claudią a ona chce mnie już swatać-uśmiecham się do Jenn i siadam obok niej na kanapie.
Zapada niezręczna cisza.Przez kilka dobrych minut siedzimy w bezruchu ,patrząc po ścianach.A co jeśli ona się na mnie obraziła za to, co powiedziała moja matka?Co, jeśli uznała,że to ja namówiłem mamę do tego,żeby zadzwoniła?Josh myśl jak jej to wszystko wytłumaczyć.
-Chcesz piwo?-odzywa się.
-Pewnie.-mówię z ulgą w głosie.
Dziewczyna znika za ścianą po czym idzie w moją stronę z tacą pełną piw.
***************************************************************
Jen.
Pani Michell chce, żebym zaczęła spotykać się z Joshem, przecież nie mogę tak o tym myśleć, Josh to mój najlepszy przyjaciel ,a nie chłopak,Jen uspokój się, zachowaj spokój.
Przechodzę obok krzeseł, przepadam przez coś i oblewam Josha piwem.
-Cholera Josh,przepraszam-obracam się i dostrzegam buty Kevina.
-Nic się nie stało,za chwilę powinno się wysuszyć.
-Co tu robią jego pieprzone buty-wrzeszczę.
-Może są tu po ostatnim razie.
-Faktycznie-dopiero teraz dociera do mnie to,że wyrzuciłam Kevina z domu w samych skarpetkach.Jak mogłam tego nie zauważyć i dlaczego paparazzi nie zrobili mu zdjęcia?
-Teraz już po nim nic nie zostanie-otwieram okno i wyrzucam je przez okno.
-Niezła jesteś.
-W czym?
-W pozbywaniu się niepotrzebnych rzeczy-uśmiecha się.
-Dzięki.
-Niepotrzebnych ludzi też tak się pozbywasz?
-Tak,albo nawet i gorzej.
-To ja wolę być potrzebny-oboje wybuchamy śmiechem.
-Wybacz,że cię oblałam, może chcesz wziąć prysznic,a ja przy okazji oddam ci twoje ubrania.
-Dzięki.To ja zostawiłem u ciebie tą koszulkę z królikiem?
-Tak,już ci przyniosę-idę na górę i przynoszę ubrania Josha.
Siadam na kanapie,a Josh idzie do łazienki.
Włączam telewizor i przeskakuję z kanału na kanał.
Po jakiś 15 minutach Josh wychodzi z łazienki bez koszulki.Widziałam go już wcześniej bez koszulki,ale tym razem wydaje mi się tak seksowny,że nie mogę się na niego napatrzeć,nadal przyciskając guziki pilota.
-Przez przypadek oblałem koszulkę,dam ją na kaloryfer.
Przez chwilę nie odzywam się do niego, tylko wpatruję się w jego nagi, umięśniony tors.
On szybko to zauważa i uśmiecha się do mnie figlarnie. Odstawiam pilota i uśmiecham się do niego.
-Wybacz zamyśliłam się nad filmem,tak połóż ją sobie.
Obracam głowę w stronę telewizora i widzę scenę erotyczną.
Cholera,Josh pewnie myśli,że jestem jakaś zboczona,albo coś jeszcze gorszego.Szybko przełączam kanał i siedzę zażenowana na kanapie.
-Nie wiedziałem,że lubisz takie filmy-Josh śmieje się do mnie.
-Bo nie lubię-odpowiadam oburzona.
-No dobra,wiem,tylko żartuję-siada obok mnie i podaje mi piwo.
-Co oglądamy?-próbuję zmienić temat.
-Może jakąś komedię co?Ja proponuję American Pie,wiem,że to idiotyczne,ale na dzisiejszy wieczór idealny-proponuje.
Przez cały film prawie sikamy ze śmiechu,a zwłaszcza przy momencie z szarlotką,ten film jest tak głupi,że aż śmieszny,przy okazji wymieniamy z Joshem uwagi na temat naszych nieudanych związków.
W połowie filmu,żeby leżało nam się wygodniej Josh zaproponował, abym położyła się obok niego,żeby było nam wygodniej.
Jenn tylko nie zrób nic głupiego-myślę.
Kładę się obok niego,próbując oglądać film,lecz na darmo,ponieważ już po chwili zaczynamy naszą rozmowę ponownie,pijąc przy tym kolejne piwa.
Josh chwyta jedną ręką moją dłoń, a drugą delikatnie zakłada włosy za moje ucho.
-Jesteś taka urocza,Kevin nie wie ,co stracił.
Na mojej twarzy pojawiają się rumieńce.
-Claudia także-uśmiecham się do chłopaka.
Josh przybliża swoją głowę do mojej, już wiem co,chce zrobić.
Chcę tego, jak nigdy w życiu,przybliżam swoją głowę bliżej Josha.
Kładzie dłoń na moim policzku
niedziela, 28 lutego 2016
Rozdział 8.
Kolejny rozdział. Mam nadzieję,że wam się spodoba. Zapraszam do czytania i komentowania.
Claudia całuje namiętnie jakiegoś obcego faceta.Już mam wejść do salonu, kiedy słyszę jej słowa.
-W końcu udało mi się zerwać z tym dupkiem-mówi do niego gardłowo.
-Jak zareagował?-pyta ją przerywając pocałunek.
-W życiu nie widziałam takiego szoku u niego, całe szczęście, że pojechał do tej zdziry, bo sama nie wiem,jakbym z nim zerwała,on na serio myślał,że go kocham-prycha.
-To dlaczego z nim byłaś??!-pyta zdenerwowany.
-Tylko żeby w końcu jakiekolwiek studio filmowe mnie zauważyło,dzięki niemu mam już wszystko, czego potrzebuję.
Całuje go po raz kolejny.
-Nawet nie wiesz, o czym ja musiałam myśleć, kiedy z nim poszłam do łóżka,to totalny frajer, nie to, co ty.
-Teraz jestem cały twój Claudia.
-Chodźmy lepiej na górę.
-A może chciałabyś w kuchni na stole?
-Zawsze o tym marzyłam,zerżnij mnie na stole,tak jak wtedy,gdy ten palant myślał,że jadę na sesję.
Nie wytrzymuję,wybiegam na dwór, trzaskając drzwiami.Biegnę do mojego samochodu i odjeżdżam z piskiem opon.
Jak ja mogłem być takim idiotą i nie zauważyć tego, co ona ze mną robiła przez cały czas. Robiłem dla niej wszystko,broniłem jej,zawsze byłem dla niej wsparciem,poznałem ją z reżyserami,zagrałem z nią w filmie,spełniałem każde jej zachcianki,kochałem ją.
Myślałem,że nareszcie znalazłem dziewczynę, której nie zależy na sławie tylko na mnie, a ona robi coś, czego najbardziej się obawiałem. Co ze mnie za kretyn,jak ja mogłem z nią być,w ogóle ktokolwiek może być z taką podłą żmiją jak ona.
Nienawidzę jej.
25 minut później. Dzwonię do Jennifer.
-No cześć Joshi jak tam z Claudią?
-Zerwała ze mną.
-Jak to??
-Powiem ci to prosto w oczy,mogę do ciebie przyjechać?
-Oczywiście, przyjeżdżaj.
-Już jestem.
Otwieram drzwi od jej apartamentu i widzę ją.Ma na sobie fioletową koszulkę na ramiączkach, czarne leginsy,a jej puszyste włosy są rozpuszczone i delikatnie powiewają przy otwartym oknie.Na jej twarzy widzę zaskoczenie ,ale coś jeszcze tak jakby cień radości.
-Josh jak to z tobą zerwała,robiłeś to wszystko, o czym ci mówiłam?
-Nawet nie zdążyłem. Przyszła do mnie,powiedziała,że wie o wszystkim,że byłem u ciebie i,że ją z tobą zdradzam. Dostałem od niej 2 razy z liścia w twarz ,potem uciekła i pojechała do swojego domu. Ja pojechałem za nią chwilę później,a kiedy wszedłem do jej domu, ona całowała się z jakimś facetem.
Mówiła z nim jakim jestem frajerem, że nie mogła na mnie patrzeć,że nigdy mnie nie kochała.
Gdzie ja miałem oczy-dodaję po chwili.
-Nie martw się Josh,na świecie jest wiele mądrzejszych i ładniejszych dziewczyn od niej-próbuje mnie pocieszyć.
-Japie***le, gdzie ja miałem oczy,żeby nie zauważyć, jaką ona jest podłą żmiją!!-wybucham.
-Josh nie przejmuj się,dobrze,że z nią nie jesteś.Nareszcie nie muszę patrzeć,jak marnujesz się przy takim pustaku jak ona.
-Na dodatek chodziła ze mną tylko dla sławy,żeby w końcu reżyserzy dostrzegli jej niby talent,a ja głupi w to uwierzyłem i załatwiłem jej role i razem z nią zagrałem.
-Co za żmija,ty się nie martw,ja zrobię tak,że już żadne studio filmowe nie da jej roli w żadnym filmie,chyba ,że w nisko budżetowym filmie porno.
Spoglądam na nią, po czym oboje wybuchamy głośnym śmiechem.
-Zapomnij o tej zdzirze,może na początek jakieś piwo co?
-Wiesz,że z tobą zawsze.
Siadamy na kanapie,włączamy telewizor i otwieramy piwo.Jenn szuka czegoś ciekawego w telewizji,lecz na próżno,na większości kanałów lecą same reklamy więc oglądamy program plotkarski.
-Josh Hutchersoni Claudia Traisac,do dziś uważani za jedną z najsłodszych par Hollywodu. Dlaczego do dziś? Zobaczcie sami-mówi wniebowzięta prezenterka.
Na ekranie widnieją zdjęcia Claudii całującej się z facetem,którego widziałem z nią dzisiejszego dnia.
-To on,to z nim się całowała!!!-wybucham.
-Jeszcze tę zdzirę pokazują w telewizji,wyłączę to-podnosi pilot do góry.
-Masz racje,włącz jakąś muzykę,a nie to coś-na samą myśl o Claudii robi mi się niedobrze.
**********2 godziny później***********
Po dość długiej rozmowie z Jennifer na temat naszych nieudanych związków i po wypiciu kilku piw,sam nawet nie wiem, kiedy zaczęliśmy tańczyć.
Na dodatek ja nie jestem dobrym tancerzem,nigdy nim nie byłem,ale na to wygląda,że te kilka piw robi swoje i idzie mi całkiem nieźle.
Gdy muzyka zwalnia Jennifer przybliża się do mnie,ja odruchowo kładę dłonie na jej talii,po czym ona kładzie swoje dłonie na moim karku.
-Nie wiedziałam,że jesteś takim dobrym tancerzem-szepcze mi do ucha mimo tego,że jesteśmy tu sami.
-Bo nim nie jestem-odpowiadam.
-Przecież widzę jak dobrze ci idzie,nie kłam.
-Możliwe,że te kilka piw robi swoje-uśmiecham się do dziewczyny.
Jennifer odpowiada mi uśmiechem i przybliża swoją twarz do mojej.Spoglądam w jej piękne szare oczy, a ona w moje.
czwartek, 25 lutego 2016
Rozdział 7.
Witam po dość długiej przerwie, dzisiejszy rozdział będzie krótki, musicie mi to wybaczyć. Przepraszam was.
************************** ******************************
Budzę się wczesnym popołudniem na klatce piersiowej Josha.Obracam głowę w jego stronę, przy czym bacznie przyglądam się jego twarzy.Wygląda tak słodko, kiedy śpi,ale za to jego chrapanie rozszarpałabym go na strzępy. Ponownie obracam głowę i dostrzegam jakąś postać przyglądającą się nam. Zamykam oczy, po czym ponownie je otwieram i już nie widzę.
-Może mi się przewidziało-myślę.
-Josh wstawaj-szturcham go.
Nadal chrapie.
-Josh!!-podnoszę głos.
-Jeszcze 5 minut mamo.
-Jest 13,wstawaj leniu.
-Kto mówi?-pyta zaspanym głosem.
-Jennifer??
Brunet otwiera oczy i patrzy na mnie zaspany.
-Pomyliłem cię z własną matką-śmieje się.
-No właśnie widzę, dobra wstawaj już, bo nawet na obiad się spóźnimy.
-Ale po co?
-Nie jestem głodny.
-To zaraz będziesz-uderzam go kocem.
-Teraz przegięłaś-chwyta mnie za nogi i już po chwili leży na mnie.
-Josh puszczaj-śmieje się, próbując wydostać się z jego uścisku.
Kilka dni później.
*Josh*
-Nareszcie w domu-uśmiecham się sam do siebie.
Otwieram drzwi wejściowe do mojego domu. Kładę torbę na podłodze i idę do kuchni, aby się napić.
Wyciągam z lodówki butelkę wody, po czym nalewam ją do szklanki. Biorę dużego łyka i wkładam szklankę do zlewu.
Sprawdzam wiadomości na moim telefonie, widzę wiadomość od Jennifer, że właśnie dojechała do swojego apartamentu. Postanawiam szybko do niej zadzwonić.
-Cześć Josh.
-Hej, jak tam?
-Teraz wyciągam rzeczy z walizki a ty jak tam ?
-Umówiłem się dziś z Claudią.
-Tylko tego nie schrzań, pamiętasz wszystko, co ci mówiłam?
-Tak,tak Jenn wiem wszystko, jeszcze raz dzięki za pomoc.
Słyszę stuki obcasów w przedpokoju,to na pewno Claudia.
-Dobra,Jenn ja muszę kończyć, zdzwonimy się później.
-Pa.
-Pa.
Rozłączam się i kładę go na stole, następnie idę prosto w stronę dziewczyny.
-Josh jesteś tu ?-pyta niepewnie dziewczyna.
-Już idę kochanie.
Wchodzę do przedpokoju i widzę ją.Ubraną w zwiewną fioletową sukienkę do kolan,bez ramiączek.Jej piękne,długie czarne włosy delikatnie opadają jej na ramiona.Jest taka piękna,wręcz idealną kobietą.
Pamiętam jak ją pierwszy raz ujrzałem,miała podobną sukienkę,ale ten sam uśmiech co teraz.Pamiętam jak moje serce zaczęło bić tak szybko,że bałem się,że dostanę palpitacji serca.
Przyśpieszam tempa i już mam ją przytulić,kiedy z jej twarzy znika uśmiech a pojawia się wściekłość i już po chwili czuję na twarzy jej prawy sierpowy.
-Co ty do cholery sobie wyobrażasz?-piszczy.
-Claudia co się stało?-dotykam policzka.
-Ty się jeszcze mnie pytasz???!! Co ty do jasnej cholery robiłeś przez tydzień u tej zdziry?!!-wrzeszczy na całe gardło.
-Claudia ja tylko przyszedłem odwiedzić moją koleżankę.
-Przyszedłeś odwiedzić??!!To co do diabła mają znaczyć te wszystkie zdjęcia w gazetach?!!!
-Co takiego?-pytam oszołomiony.
-Nie udawaj głupka, widziałam jak się tulicie, nienawidzę cię Josh.
-Claudia,to nie tak, mnie z Jennifer nic nie łączy, jesteśmy tylko z przyjaciółmi.
-Jesteś podłym kłamcą! Ty myślałeś, że ja jestem aż tak głupia,że ci uwierzę? To się grubo myliłeś.
-Claudia to nieprawda.Ja nie kocham Jennifer tylko ciebie.
-Zdjęcia mówią co innego!!
-Claudia proszę cię daj mi wszystko wytłumaczyć,Jennifer tylko....
-Odwal się ode mnie.Nie chcę cię znać-uderza mnie po raz kolejny w twarz i ucieka z mojego domu.
-Claudia!-krzyczę na całe gardło.Claudia daj sobie wytłumaczyć.
-Nienawidzę cię!-wrzeszczy .
Wybiegam przed dom i dostrzegam oddalający się samochód mojej byłej dziewczyny.
-Claudia-mówię ledwo słyszalnym głosem.
No pięknie Josh,coś ty najlepszego zrobił.Chciałeś pokazać, jak bardzo kochasz swoją dziewczynę i jak ci na niej zależy ,a ona zerwała z tobą.
Przecież z Jennifer mnie nic nie łączy,to moja najlepsza przyjaciółka, zawsze mogę na nią liczyć,ma poczucie humoru,jest wspaniała,a jej piękne oczy, mógłbym patrzeć w nie godzinami....... zaraz, zaraz,chłopie nie zagalopowuj się,Jenn to twoja najlepsza przyjaciółka, a nie dziewczyna. Lepiej myśl co zrobić, by odzyskać Claudię.
Już po chwili jestem w swoim samochodzie i jadę prosto do Claudii.
Po niespełna 20 minutach jestem pod domem brunetki.Nim pomyślę co jej powiedzieć, naciskam na dzwonek w jej drzwiach.
Dzwonię jeszcze kilka razy, lecz nikt nie otwiera mi drzwi. Postanawiam nacisnąć na klamkę,o dziwo drzwi są otwarte. Wchodzę cicho do środka, przechodzę kilka metrów i zaglądam do salonu,to co widzę, zwala mnie z nóg.
************************** ******************************
Budzę się wczesnym popołudniem na klatce piersiowej Josha.Obracam głowę w jego stronę, przy czym bacznie przyglądam się jego twarzy.Wygląda tak słodko, kiedy śpi,ale za to jego chrapanie rozszarpałabym go na strzępy. Ponownie obracam głowę i dostrzegam jakąś postać przyglądającą się nam. Zamykam oczy, po czym ponownie je otwieram i już nie widzę.
-Może mi się przewidziało-myślę.
-Josh wstawaj-szturcham go.
Nadal chrapie.
-Josh!!-podnoszę głos.
-Jeszcze 5 minut mamo.
-Jest 13,wstawaj leniu.
-Kto mówi?-pyta zaspanym głosem.
-Jennifer??
Brunet otwiera oczy i patrzy na mnie zaspany.
-Pomyliłem cię z własną matką-śmieje się.
-No właśnie widzę, dobra wstawaj już, bo nawet na obiad się spóźnimy.
-Ale po co?
-Nie jestem głodny.
-To zaraz będziesz-uderzam go kocem.
-Teraz przegięłaś-chwyta mnie za nogi i już po chwili leży na mnie.
-Josh puszczaj-śmieje się, próbując wydostać się z jego uścisku.
Kilka dni później.
*Josh*
-Nareszcie w domu-uśmiecham się sam do siebie.
Otwieram drzwi wejściowe do mojego domu. Kładę torbę na podłodze i idę do kuchni, aby się napić.
Wyciągam z lodówki butelkę wody, po czym nalewam ją do szklanki. Biorę dużego łyka i wkładam szklankę do zlewu.
Sprawdzam wiadomości na moim telefonie, widzę wiadomość od Jennifer, że właśnie dojechała do swojego apartamentu. Postanawiam szybko do niej zadzwonić.
-Cześć Josh.
-Hej, jak tam?
-Teraz wyciągam rzeczy z walizki a ty jak tam ?
-Umówiłem się dziś z Claudią.
-Tylko tego nie schrzań, pamiętasz wszystko, co ci mówiłam?
-Tak,tak Jenn wiem wszystko, jeszcze raz dzięki za pomoc.
Słyszę stuki obcasów w przedpokoju,to na pewno Claudia.
-Dobra,Jenn ja muszę kończyć, zdzwonimy się później.
-Pa.
-Pa.
Rozłączam się i kładę go na stole, następnie idę prosto w stronę dziewczyny.
-Josh jesteś tu ?-pyta niepewnie dziewczyna.
-Już idę kochanie.
Wchodzę do przedpokoju i widzę ją.Ubraną w zwiewną fioletową sukienkę do kolan,bez ramiączek.Jej piękne,długie czarne włosy delikatnie opadają jej na ramiona.Jest taka piękna,wręcz idealną kobietą.
Pamiętam jak ją pierwszy raz ujrzałem,miała podobną sukienkę,ale ten sam uśmiech co teraz.Pamiętam jak moje serce zaczęło bić tak szybko,że bałem się,że dostanę palpitacji serca.
Przyśpieszam tempa i już mam ją przytulić,kiedy z jej twarzy znika uśmiech a pojawia się wściekłość i już po chwili czuję na twarzy jej prawy sierpowy.
-Co ty do cholery sobie wyobrażasz?-piszczy.
-Claudia co się stało?-dotykam policzka.
-Ty się jeszcze mnie pytasz???!! Co ty do jasnej cholery robiłeś przez tydzień u tej zdziry?!!-wrzeszczy na całe gardło.
-Claudia ja tylko przyszedłem odwiedzić moją koleżankę.
-Przyszedłeś odwiedzić??!!To co do diabła mają znaczyć te wszystkie zdjęcia w gazetach?!!!
-Co takiego?-pytam oszołomiony.
-Nie udawaj głupka, widziałam jak się tulicie, nienawidzę cię Josh.
-Claudia,to nie tak, mnie z Jennifer nic nie łączy, jesteśmy tylko z przyjaciółmi.
-Jesteś podłym kłamcą! Ty myślałeś, że ja jestem aż tak głupia,że ci uwierzę? To się grubo myliłeś.
-Claudia to nieprawda.Ja nie kocham Jennifer tylko ciebie.
-Zdjęcia mówią co innego!!
-Claudia proszę cię daj mi wszystko wytłumaczyć,Jennifer tylko....
-Odwal się ode mnie.Nie chcę cię znać-uderza mnie po raz kolejny w twarz i ucieka z mojego domu.
-Claudia!-krzyczę na całe gardło.Claudia daj sobie wytłumaczyć.
-Nienawidzę cię!-wrzeszczy .
Wybiegam przed dom i dostrzegam oddalający się samochód mojej byłej dziewczyny.
-Claudia-mówię ledwo słyszalnym głosem.
No pięknie Josh,coś ty najlepszego zrobił.Chciałeś pokazać, jak bardzo kochasz swoją dziewczynę i jak ci na niej zależy ,a ona zerwała z tobą.
Przecież z Jennifer mnie nic nie łączy,to moja najlepsza przyjaciółka, zawsze mogę na nią liczyć,ma poczucie humoru,jest wspaniała,a jej piękne oczy, mógłbym patrzeć w nie godzinami....... zaraz, zaraz,chłopie nie zagalopowuj się,Jenn to twoja najlepsza przyjaciółka, a nie dziewczyna. Lepiej myśl co zrobić, by odzyskać Claudię.
Już po chwili jestem w swoim samochodzie i jadę prosto do Claudii.
Po niespełna 20 minutach jestem pod domem brunetki.Nim pomyślę co jej powiedzieć, naciskam na dzwonek w jej drzwiach.
Dzwonię jeszcze kilka razy, lecz nikt nie otwiera mi drzwi. Postanawiam nacisnąć na klamkę,o dziwo drzwi są otwarte. Wchodzę cicho do środka, przechodzę kilka metrów i zaglądam do salonu,to co widzę, zwala mnie z nóg.
poniedziałek, 25 stycznia 2016
Rozdział 6 część 2/2
Kolejny rozdział!Zapraszam do czytania i komentowania.Pozdrawiam wszystkich cieplutko.Za jakiekolwiek błędy przepraszam.
-Cześć Josh,wejdź-przytulam chłopaka.
-Szybko przyjechałeś-dodaję po chwili.
-Starałem się być jak najszybciej, dlaczego nie odbierałaś moich telefonów?
-Nie miałam czasu, wybacz, ale urodziła się moja bratanica i chciałam ją jak najszybciej zobaczyć. W ogóle zapomniałam co to telefon.
- A ja bałem się,że coś ci się stało. Nawet przyjechałem do ciebie, ale recepcjonista powiedział,że gdzieś wyjechałaś.
-No musisz mi wybaczyć-uśmiecham się do niego.
-Jenn
-Tak?
-Potrzebuje twojej pomocy.
-A w czym ci mogę pomóc?
-Z Claudią.
-To już wszystko jasne. Mów co spaprałeś-mówię stanowczo.
-A może się przejdziemy?
-Z miłą chęcią.
Ubieram bluzę i wychodzę z Joshem na dwór.
-Zabrałem ją na randkę, starałem się jej słuchać, ale ona cały czas mówiła o sobie, o ciuchach i kosmetykach, lub była zapatrzona w swój telefon. Chciałem ją zabrać do parku to stwierdziła, że to nudne i poszliśmy na zakupy. Chodziliśmy chyba z 3 godziny, a ona nadal miała mało, potem chciałem coś zjeść, to poszliśmy do budki z fast foodami, to ona zrobiła mi awanturę o to, że nigdy nie pozwoli mi tego jeść i, że to niezdrowe. Dlatego zabrałem ją do jednej z droższych restauracji, starałem się jej słuchać, ale w pewnym momencie przestałem ,a ona wyszła wkurzona i do tej pory nie chce odbierać moich telefonów. Powiedz mi Jenn co ja mogę zrobić.
-Emm zmienić dziewczynę?
Josh patrzy z niedowierzaniem na mnie.
-Tak na serio to może powiedz mi ,co ją interesuje.
-Ciuchy, zakupy, makijaż.
-Tylko tyle?
-Lubi to, co typowa dziewczyna.
-To będzie ciężko. Próbuj od czasu do czasu powiedzieć jej jakiś komplement.
-Dobrze,co dalej?
-Trzymaj ją cały czas za rękę.
-O tak?-chwyta mnie za dłoń.
-Wspaniale-odpowiadam, choć czuję się nieswojo w tej sytuacji.
Idziemy przez kawałek drogi, a ja staram się tłumaczyć mu, jak i o czym ma z nią rozmawiać.
-Spróbuj od czasu do czasu powiedzieć jej jakiś komplement.
-Okej, zapamiętam.
-Na przykład, że ładnie dziś wygląda, ma fajne ciuchy lub coś w tym stylu.
-Dobrze, co dalej?
-Może zabierz ją w jakieś romantyczne miejscy, gdzie będziecie tylko we dwoje. Spróbuj jej pokazać,że są znacznie lepsze miejsca od sklepów z ciuchami.
-Próbowałem, ale ona tylko chce chodzić po sklepach i nawet nie chce mnie słuchać, gdy mam jej coś innego do zaoferowania.
-To ja ci szczerze współczuję.
-Ostatnio chciałem ją zabrać do parku,to stwierdziła, że to nudne i przez kolejne kilka godzin chodziłem z nią po sklepach.
-O matko, to może ja ci wynagrodzę i przejdziemy się razem w fajne miejsce.
-Świetnie jestem za.
Idziemy w stronę pobliskiego parku, kiedy byłam mała, mama często zabierała mnie tutaj oraz moich braci. Mam z tym miejscem wiele wspaniałych wspomnień, ale także takie o, których najchętniej chciałabym zapomnieć, na przykład takie jak, to kiedy jeździłam z moim sąsiadem, towarzyszem zabaw na rolkach, przeleciałam przez kosz na śmieci i wpadłam to brudnego, śmierdzącego jeziorka.Na dodatek, kiedy próbował mnie z niego wyciągnąć, wpadł do niego i nie odzywał się do mnie przez ponad dwa miesiące.
-Ładnie tutaj.
-Jak zawsze.
Siadamy na dużej huśtawce pod drzewem i huśtamy się,najwyżej jak potrafimy, przy czym udzielam ratujących skórę porad Joshowi.Na serio nie rozumiem co on widzi,w tej pustej dziewczynie, przecież ona w ogóle do niego nie pasuje i to pod każdym względem.On jest zabawny, mądry i jest wspaniałym przyjacielem a ona głupią, pustą lalunią.
Miłość jest dziwna, o ile można ją tak w ogóle nazwać w tym przypadku, że scala ze sobą dwie całkiem inne osoby.Może to prawda, że przeciwności się do siebie przyciągają.
Dopiero po chwili orientuję się, że do tej pory trzymamy się z Joshem za ręce.
-Może coś zjemy?-mówię puszczając jego dłoń.
-Kupimy jednego hamburgera w tamtej budce,to będzie takie rooomantyczne- szczerzy się Josh.
-Ty na serio myślisz, że dla Claudii twarz umazana ketchupem będzie romantyczna?
-Nie, ale dla ciebie będzie, prawda?
-Oczywiście.
Podchodzimy do budki i kupujemy dużego hamburgera oraz cole.Josh jako gentleman daje mi go pierwszej i grzecznie czeka na swoją kolej.Biorę dużego gryza i podaję go chłopakowi, przy czym on wybucha śmiechem.
-Z czego się tak śmiejesz?-udaję poirytowaną.
-Z twojej umazanej od ketchupu buźki.
Piorunuję go wzrokiem, a on bierze chusteczkę ,wyciera mi kąciki ust i bierze gryza hamburgera.
-Jakie to romantyczne.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.
Kończymy jeść hamburgera, po czym idziemy na dalszy spacer.
Josh zaczyna mnie łaskotać w miejscu między żebrami co doprowadza mnie do takiego śmiechu,że z moich oczu zaczynają płynąć łzy ,a moja twarz robi się cała czerwona.Chcę wykręcić mu rękę, ale on mi to uniemożliwia, chwyta mnie w pasie, podnosi do góry i już po chwili kręcimy się, śmiejąc się głośno.
Już widzę jutrzejsze okładki gazet.
-Tylko bez takich-próbuję być poważna, ale mi to nie wychodzi.
-Teraz jesteś się zupełnie jak Claudia.
-A zachowuję się jak ona?
-Nie.
-To dlaczego traktujesz mnie jak ją ?
- W jakim sensie?
-Jak Claudię, twoją dziewczynę.
-Nigdy się z nią tak nie wygłupiałem.
-Bo ty to ty a ona jest...
-Całkiem inna sprawa, co?
-Tak, chciałbym, żeby choć w połowie była taka jak ty.Żebym mógł z nią normalnie porozmawiać jak z tobą, powygłupiać się lub po prostu iść gdzieś, a nie siedzieć cały czas w tych sklepach.
-To może jej to powiedz.Skoro ciebie kocha, to powinna cię zrozumieć.
-Masz rację Jenn, powinienem to zrobić od razu.
Postanawiamy wrócić do domu, ponieważ zaczyna się powoli ściemniać.
20 minut później.
Gdy wchodzimy do domu, Josha witają moja mama i tata.
-Dzień dobry państwu.
-Dzień dobry Josh, miło nam ciebie widzieć.
-Dawno ciebie u nas nie było, co tam u ciebie słychać?
-Po staremu a u pana?
-Również oprócz faktu, że zostałem dziadkiem.
-Gratuluję panu.
-Hej Josh-woła z góry Ben.
-Cześć stary, gratuluję.
Ben schodzi z góry do nas i wita się z Joshem i pokazuje mu małą Loren.
-Śliczna jest, mogę ją potrzymać?
-Oczywiście-podaje mu Loren.
-Jesteś taka słodka, pewnie ciocia jest dumna, że ma taką piękną bratanicę.
-Jakżeby inaczej-uśmiecham się do chłopaka.
-Lepiej uważaj, bo ciocia cię jeszcze zje.
Siadamy razem z rodzicami oraz Benem przy stole.Rozmawiamy prawdopodobnie na każde tematy od jedzenia aż po naszą pracę, przy czym żartujemy i doskonale się bawimy. Razem z Joshem opowiadamy o naszych żartach na planie filmowym, Ben o swojej pracy a mama z tatą ze szczegółami opowiadają nam o swojej wymarzonej wycieczce do Brazylii i o swojej wpadce na lotnisku.
-Ładnie tutaj.
-Dzięki.
-To, co robimy?
-Może obejrzymy jakiś film?
-Pewnie a co proponujesz?
-Może jakąś komedię?
-Okej, chcesz coś do picia?
-Jeśli oglądamy film to wiesz co chcę-robi głupią minę.
-Już przynoszę.
Wychodzę z pokoju, po czym idę na dół do kuchni ,gdzie otwieram lodówkę.
-Co szukasz kochanie?-pyta mama z salonu.
-Mamy piwo?Bo nigdzie go nie widzę.
-Kochanie, twój ojciec wypił ostatnie przed chwilą.
-Kurde.
Idę z powrotem na górę, wchodzę do pokoju gościnnego i informuję o tym Josha.
-Josh ja za chwilę wrócę,idę do sklepu.
-Idę z tobą.
-To chodź.
Schodzimy na dół, ubieramy się, po czym wychodzimy na dwór.
-Pójdziemy pieszo, bo to kawałek stąd.
-Z przyjemnością.
Kupujemy kilka piw oraz chipsy i wychodzimy ze sklepu.Josh dostrzega kilka automatów, do których wrzuca się pieniądze, po czym przekręca się gałkę a ze środka wyskakuje plastikowe jajko w, którym jest jakaś zabawka lub coś innego.
Wrzucamy kilka monet do automatów i przekręcamy gałki z, których wyskakują jajka, które od razu wkładamy do kieszeni.Później podchodzimy do największego automatu z chwytakiem do zabawek.Z miny Josha wnioskuję, że dopóki czegoś nie wyciągnie, to stąd nie pójdziemy.
Wrzucamy monetę i zaczynamy zabawę.
Dzięki swojemu fuksowi Josh wyciąga z chwytaka 2 białe pluszowe misie, które mi wręcza, a następnie idziemy prosto z nimi do mojego domu.
Kładziemy się oboje na łóżku i włączamy straszny film.Przez cały film wygłupiamy się i śmiejemy się z wszystkich idiotycznych sytuacji w filmie, przy okazji próbujemy nie wypluć piwa ze śmiechu.
Po filmie Joshowi znowu zebrało się na wygłupianie się i zaczyna mnie bić poduszkami, a ja za wszelką cenę próbuję się przed nim bronić.Gonimy się po całym pokoju i wrzeszczymy na całe gardło.Jestem ciekawa ,co powiedzą moi rodzice, kiedy usłyszą to, co tu my wyprawiamy.Po kilkudziesięciu minutach przestajemy i z powrotem kładziemy się do łóżka, oglądamy teledyski na YouTube i pijemy kolejne piwa.
-Jak się trzymasz po Kevinie?
-Dzięki tobie zapomniałam o tym buraku.
-Nie masz mi za co dziękować Jenn.
-Nie mów tak, bo mam-kładę głowę na klatce piersiowej bruneta i oglądam kolejne teledyski.
-Cześć Josh,wejdź-przytulam chłopaka.
-Szybko przyjechałeś-dodaję po chwili.
-Starałem się być jak najszybciej, dlaczego nie odbierałaś moich telefonów?
-Nie miałam czasu, wybacz, ale urodziła się moja bratanica i chciałam ją jak najszybciej zobaczyć. W ogóle zapomniałam co to telefon.
- A ja bałem się,że coś ci się stało. Nawet przyjechałem do ciebie, ale recepcjonista powiedział,że gdzieś wyjechałaś.
-No musisz mi wybaczyć-uśmiecham się do niego.
-Jenn
-Tak?
-Potrzebuje twojej pomocy.
-A w czym ci mogę pomóc?
-Z Claudią.
-To już wszystko jasne. Mów co spaprałeś-mówię stanowczo.
-A może się przejdziemy?
-Z miłą chęcią.
Ubieram bluzę i wychodzę z Joshem na dwór.
-Zabrałem ją na randkę, starałem się jej słuchać, ale ona cały czas mówiła o sobie, o ciuchach i kosmetykach, lub była zapatrzona w swój telefon. Chciałem ją zabrać do parku to stwierdziła, że to nudne i poszliśmy na zakupy. Chodziliśmy chyba z 3 godziny, a ona nadal miała mało, potem chciałem coś zjeść, to poszliśmy do budki z fast foodami, to ona zrobiła mi awanturę o to, że nigdy nie pozwoli mi tego jeść i, że to niezdrowe. Dlatego zabrałem ją do jednej z droższych restauracji, starałem się jej słuchać, ale w pewnym momencie przestałem ,a ona wyszła wkurzona i do tej pory nie chce odbierać moich telefonów. Powiedz mi Jenn co ja mogę zrobić.
-Emm zmienić dziewczynę?
Josh patrzy z niedowierzaniem na mnie.
-Tak na serio to może powiedz mi ,co ją interesuje.
-Ciuchy, zakupy, makijaż.
-Tylko tyle?
-Lubi to, co typowa dziewczyna.
-To będzie ciężko. Próbuj od czasu do czasu powiedzieć jej jakiś komplement.
-Dobrze,co dalej?
-Trzymaj ją cały czas za rękę.
-O tak?-chwyta mnie za dłoń.
-Wspaniale-odpowiadam, choć czuję się nieswojo w tej sytuacji.
Idziemy przez kawałek drogi, a ja staram się tłumaczyć mu, jak i o czym ma z nią rozmawiać.
-Spróbuj od czasu do czasu powiedzieć jej jakiś komplement.
-Okej, zapamiętam.
-Na przykład, że ładnie dziś wygląda, ma fajne ciuchy lub coś w tym stylu.
-Dobrze, co dalej?
-Może zabierz ją w jakieś romantyczne miejscy, gdzie będziecie tylko we dwoje. Spróbuj jej pokazać,że są znacznie lepsze miejsca od sklepów z ciuchami.
-Próbowałem, ale ona tylko chce chodzić po sklepach i nawet nie chce mnie słuchać, gdy mam jej coś innego do zaoferowania.
-To ja ci szczerze współczuję.
-Ostatnio chciałem ją zabrać do parku,to stwierdziła, że to nudne i przez kolejne kilka godzin chodziłem z nią po sklepach.
-O matko, to może ja ci wynagrodzę i przejdziemy się razem w fajne miejsce.
-Świetnie jestem za.
Idziemy w stronę pobliskiego parku, kiedy byłam mała, mama często zabierała mnie tutaj oraz moich braci. Mam z tym miejscem wiele wspaniałych wspomnień, ale także takie o, których najchętniej chciałabym zapomnieć, na przykład takie jak, to kiedy jeździłam z moim sąsiadem, towarzyszem zabaw na rolkach, przeleciałam przez kosz na śmieci i wpadłam to brudnego, śmierdzącego jeziorka.Na dodatek, kiedy próbował mnie z niego wyciągnąć, wpadł do niego i nie odzywał się do mnie przez ponad dwa miesiące.
-Ładnie tutaj.
-Jak zawsze.
Siadamy na dużej huśtawce pod drzewem i huśtamy się,najwyżej jak potrafimy, przy czym udzielam ratujących skórę porad Joshowi.Na serio nie rozumiem co on widzi,w tej pustej dziewczynie, przecież ona w ogóle do niego nie pasuje i to pod każdym względem.On jest zabawny, mądry i jest wspaniałym przyjacielem a ona głupią, pustą lalunią.
Miłość jest dziwna, o ile można ją tak w ogóle nazwać w tym przypadku, że scala ze sobą dwie całkiem inne osoby.Może to prawda, że przeciwności się do siebie przyciągają.
Dopiero po chwili orientuję się, że do tej pory trzymamy się z Joshem za ręce.
-Może coś zjemy?-mówię puszczając jego dłoń.
-Kupimy jednego hamburgera w tamtej budce,to będzie takie rooomantyczne- szczerzy się Josh.
-Ty na serio myślisz, że dla Claudii twarz umazana ketchupem będzie romantyczna?
-Nie, ale dla ciebie będzie, prawda?
-Oczywiście.
Podchodzimy do budki i kupujemy dużego hamburgera oraz cole.Josh jako gentleman daje mi go pierwszej i grzecznie czeka na swoją kolej.Biorę dużego gryza i podaję go chłopakowi, przy czym on wybucha śmiechem.
-Z czego się tak śmiejesz?-udaję poirytowaną.
-Z twojej umazanej od ketchupu buźki.
Piorunuję go wzrokiem, a on bierze chusteczkę ,wyciera mi kąciki ust i bierze gryza hamburgera.
-Jakie to romantyczne.
-Nawet nie wiesz jak bardzo.
Kończymy jeść hamburgera, po czym idziemy na dalszy spacer.
Josh zaczyna mnie łaskotać w miejscu między żebrami co doprowadza mnie do takiego śmiechu,że z moich oczu zaczynają płynąć łzy ,a moja twarz robi się cała czerwona.Chcę wykręcić mu rękę, ale on mi to uniemożliwia, chwyta mnie w pasie, podnosi do góry i już po chwili kręcimy się, śmiejąc się głośno.
Już widzę jutrzejsze okładki gazet.
-Tylko bez takich-próbuję być poważna, ale mi to nie wychodzi.
-Teraz jesteś się zupełnie jak Claudia.
-A zachowuję się jak ona?
-Nie.
-To dlaczego traktujesz mnie jak ją ?
- W jakim sensie?
-Jak Claudię, twoją dziewczynę.
-Nigdy się z nią tak nie wygłupiałem.
-Bo ty to ty a ona jest...
-Całkiem inna sprawa, co?
-Tak, chciałbym, żeby choć w połowie była taka jak ty.Żebym mógł z nią normalnie porozmawiać jak z tobą, powygłupiać się lub po prostu iść gdzieś, a nie siedzieć cały czas w tych sklepach.
-To może jej to powiedz.Skoro ciebie kocha, to powinna cię zrozumieć.
-Masz rację Jenn, powinienem to zrobić od razu.
Postanawiamy wrócić do domu, ponieważ zaczyna się powoli ściemniać.
20 minut później.
Gdy wchodzimy do domu, Josha witają moja mama i tata.
-Dzień dobry państwu.
-Dzień dobry Josh, miło nam ciebie widzieć.
-Dawno ciebie u nas nie było, co tam u ciebie słychać?
-Po staremu a u pana?
-Również oprócz faktu, że zostałem dziadkiem.
-Gratuluję panu.
-Hej Josh-woła z góry Ben.
-Cześć stary, gratuluję.
Ben schodzi z góry do nas i wita się z Joshem i pokazuje mu małą Loren.
-Śliczna jest, mogę ją potrzymać?
-Oczywiście-podaje mu Loren.
-Jesteś taka słodka, pewnie ciocia jest dumna, że ma taką piękną bratanicę.
-Jakżeby inaczej-uśmiecham się do chłopaka.
-Lepiej uważaj, bo ciocia cię jeszcze zje.
Siadamy razem z rodzicami oraz Benem przy stole.Rozmawiamy prawdopodobnie na każde tematy od jedzenia aż po naszą pracę, przy czym żartujemy i doskonale się bawimy. Razem z Joshem opowiadamy o naszych żartach na planie filmowym, Ben o swojej pracy a mama z tatą ze szczegółami opowiadają nam o swojej wymarzonej wycieczce do Brazylii i o swojej wpadce na lotnisku.
-Ładnie tutaj.
-Dzięki.
-To, co robimy?
-Może obejrzymy jakiś film?
-Pewnie a co proponujesz?
-Może jakąś komedię?
-Okej, chcesz coś do picia?
-Jeśli oglądamy film to wiesz co chcę-robi głupią minę.
-Już przynoszę.
Wychodzę z pokoju, po czym idę na dół do kuchni ,gdzie otwieram lodówkę.
-Co szukasz kochanie?-pyta mama z salonu.
-Mamy piwo?Bo nigdzie go nie widzę.
-Kochanie, twój ojciec wypił ostatnie przed chwilą.
-Kurde.
Idę z powrotem na górę, wchodzę do pokoju gościnnego i informuję o tym Josha.
-Josh ja za chwilę wrócę,idę do sklepu.
-Idę z tobą.
-To chodź.
Schodzimy na dół, ubieramy się, po czym wychodzimy na dwór.
-Pójdziemy pieszo, bo to kawałek stąd.
-Z przyjemnością.
Kupujemy kilka piw oraz chipsy i wychodzimy ze sklepu.Josh dostrzega kilka automatów, do których wrzuca się pieniądze, po czym przekręca się gałkę a ze środka wyskakuje plastikowe jajko w, którym jest jakaś zabawka lub coś innego.
Wrzucamy kilka monet do automatów i przekręcamy gałki z, których wyskakują jajka, które od razu wkładamy do kieszeni.Później podchodzimy do największego automatu z chwytakiem do zabawek.Z miny Josha wnioskuję, że dopóki czegoś nie wyciągnie, to stąd nie pójdziemy.
Wrzucamy monetę i zaczynamy zabawę.
Dzięki swojemu fuksowi Josh wyciąga z chwytaka 2 białe pluszowe misie, które mi wręcza, a następnie idziemy prosto z nimi do mojego domu.
Kładziemy się oboje na łóżku i włączamy straszny film.Przez cały film wygłupiamy się i śmiejemy się z wszystkich idiotycznych sytuacji w filmie, przy okazji próbujemy nie wypluć piwa ze śmiechu.
Po filmie Joshowi znowu zebrało się na wygłupianie się i zaczyna mnie bić poduszkami, a ja za wszelką cenę próbuję się przed nim bronić.Gonimy się po całym pokoju i wrzeszczymy na całe gardło.Jestem ciekawa ,co powiedzą moi rodzice, kiedy usłyszą to, co tu my wyprawiamy.Po kilkudziesięciu minutach przestajemy i z powrotem kładziemy się do łóżka, oglądamy teledyski na YouTube i pijemy kolejne piwa.
-Jak się trzymasz po Kevinie?
-Dzięki tobie zapomniałam o tym buraku.
-Nie masz mi za co dziękować Jenn.
-Nie mów tak, bo mam-kładę głowę na klatce piersiowej bruneta i oglądam kolejne teledyski.
Subskrybuj:
Posty (Atom)